słowo do Słowa

Czytania: 2Mch 6,18-31; Ps 3; Łk 19,1-10

Łaska Boża dotknęła Zacheusza na drzewie. Wdrapał się on na nie po to, aby zobaczyć Jezusa. Każde miejsce i okoliczności są dobre, jeśli służą naszemu spotkaniu z Bogiem. W spawach Bożych nie krępujmy się reakcji otoczenia albo ośmieszenia. Gest Zacheusza, który był człowiekiem bogatym, mógł wzbudzić zdziwienie otoczenia. Ktoś mu zapewne powiedział, że mając pewną pozycję społeczną, nie wypada wdrapywać się na drzewo. Być może i my usłyszeliśmy coś podobnego: mając taką czy inną pozycję społeczną, nie warto być chrześcijaninem. Przypomnijmy sobie wówczas Zacheusza wypatrującego Jezusa z drzewa.

Czytania: 1Mch 1,10-15.41-43.54-57.62-64; Ps 119; Łk 18,35-43

«Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła».
W dzisiejszej Ewangelii Jezus powiedział dopiero co uzdrowionemu człowiekowi, „twoja wiara cię uzdrowiła”. A przecież to Jezus otworzył mu serce na możliwość uzdrowienia, gdy przed dokonaniem cudu zapytał go,” co chcesz, abym ci uczynił”? Jezus wymagał od niego wiary i ten człowiek miał tę wiarę. Jest to jego ludzki wkład w Boże dzieło, jakim jest cud uzdrowienia. Pan Bóg nie chce działać w pojedynkę. Pragnie aby uzdrowienie i wszystko co dobrego robimy było wspólnym działaniem, dziełem Bożym i ludzkim jednocześnie. Kto odrzuca wiarę, zamyka swoje serce i tym samym nie pozwala Bogu na działanie w swoim życiu. Jezus przechodzi codziennie blisko ludzkiej biedy i bezradności, chcąc, abyśmy wołali uparcie o Jego miłość. Jezus zatrzymuje się przy nas i pyta jak żebraka spod Jerycha: „Co chcesz, abym ci uczynił?”

Czytania: Ml 3,19-20a; Ps 98; 2Tes 3,7-12; Łk 21,5-19

„…ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie”…
Strasznie brzmią słowa dzisiejszej Ewangelii. Trzeba mieć głęboką wiarę, żeby wytrwać przy Bogu, podczas doświadczeń. Ale doświadczenia, które bolą już były i teraz, nadal są obecne w naszym życiu. Pewne sprawy zawaliły się, a inne, być może, są w trakcie burzenia. Wszystko przemija. Czasem to bardzo boli. Trudno określić do końca – dlaczego?
Jezus mówi: „Nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach”. Kataklizmy, nasze rodzinne czy osobiste dramaty budzą trwogę. W takich doświadczeniach wołanie do Pana jest tym, co pozwoli nie ulec zatrwożeniu. Trwoga będzie, jej nie unikniemy. Niebezpieczeństwem jest zapomnienie o tym, że Pan to przewidział. To, co się dzieje, jest za Jego wiedzą. Największą wartością jest zbawienie człowieka. Taką drogą idziemy. Jedno jest pewne: „nie zawiodą się ci, którzy ufają Panu”. I w zaufaniu jest nasza siła na chwile, w których Pan nie będzie dawał nam odczucia swojej obecności.

Czytania: Mdr 18,14-16;19,6-9; Ps 105; Łk 18,1-8

„Jezus powiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać”
Wytrwałość to nie to samo co uporczywa prośba, to postawa bycia na modlitwie w każdych okolicznościach życia. Modlitwa wytrwała w dobrym nastroju, w radości serca, nie pozwoli zachwycić się chwilą łaski ale każe trwać w dziękczynieniu, by „radość była pełna”. Modlitwa w mroku duszy musi być wytrwała swoją bezradnością, prostotą, zwykłą obecnością, by mroki ustąpiły, by milczenie było wołaniem o dar, o łaskę, o nadzieję. Modlitwa wśród rozproszeń musi być ukazaniem problemu życia, by nastrój dostosować przez uległość, by w zwyczajności dostrzec obecność Boga. Wytrwałość to sposób zachowania, to postawa świadcząca o potrzebie serca, to natarczywość istnienia z Bogiem, dzięki Niemu i dla Niego.

Czytania: Mdr 13,1-9; Ps 19; Łk 17,26-37

„Nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich”.
Złem zarażone zostały pragnienia ludzkiego serca. Przerażająca jest także powszechność grzechu. Wobec dramatycznych wydarzeń czynimy rachunek sumienia jako Kościół, jako pojedyncze osoby. Człowiek wystawia na próbę dobroć i cierpliwość Boga. Tekst o potopie winien budzić w nas poczucie niepokoju. Istnieje bowiem pewien rodzaj niepokoju sumienia, który jest wrażliwością, życiem, duchowością i wiarą. Pewien zatem rodzaj niepokoju obecny w nas, może wskazywać na głębię życia duchowego. Podobnie istnieje również pewien spokój, który jest powierzchownością, obojętnością.

Czytania: Mdr 7,22-8,1; Ps 119; Łk 17,20-25

„Królestwo Boże wewnątrz was jest”.
Królestwo Boże nie przychodzi dostrzegalnie. Jego znakiem nie jest siła, spektakularne cuda i piękne przemowy, lecz przemiana życia tych, którzy z własnego wyboru, bez przymusu, zdecydowali się pójść za Jezusem cierpiącym i odrzuconym przez świat. To właśnie ci, którzy nie gonią za sensacją i mocnymi przeżyciami, lecz czuwają, modlą się, przebaczają, potrafią ująć się za skrzywdzonym lub zrezygnować ze swoich racji – to właśnie ci są świadkami nowej rzeczywistości, już obecnej w świecie, która jest budowaniem królestwa Bożego.

Czytania: Mdr 6,1-11; Ps 82; Łk 17,11-19

„Gdy wchodził do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych”
Trędowaci widząc Jezusa stali z daleka od Niego. Obawiali się zbliżyć. Byli nieczystymi. Jezus rozmawiając z nimi, zbliża ich do siebie, staje blisko. Ta bliskość jest uzdrawiająca. Zaufali słowu. Poszli do kapłanów, jak powiedział. Dziesięciu mężczyzn zostało oczyszczonych z trądu, lecz tylko jeden oprócz daru uzdrowienia przyjął jego Dawcę, okazując Mu swoją wdzięczność. Wdzięczność to świadomość otrzymanych darów, to zdolność budowania relacji opartej na wierze i miłości. Jakże mało jest wdzięczności w naszym życiu! Według Ewangelii jedynie co dziesiąty człowiek powraca, aby wyrazić swoją wdzięczność Bogu. A w której grupie ja jestem?

Czytania: Mdr 2,23-3,9; Ps 34; Łk 17,7-10

„Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”.
Oczekujemy od innych szczególnego traktowania za to, co jest w sumie naszą powinnością. Służba, to dawanie z siebie innym tego, co posiadamy jako najcenniejsze. Oczekiwanie na wdzięczność może prowadzić do skupienia się na sobie samym. Co zrobimy, gdy ktoś nie dostrzeże naszej pracy, wielkiego wysiłku? Czy zrezygnujemy z czynienia tego, co jest potrzebne? Służba jest rozwijaniem samego siebie. Jest trudną drogą uczenia się pokory. Służąc poznajemy naszą motywację, dlaczego robimy to, co robimy. Nie zawsze określone prace będą dawały nam satysfakcję, wnosiły w nasze odczucia przyjemność. 

Czytania: Mdr 1,1-7; Ps 139; Łk 17,1-6

„Uważajcie na siebie”
To łagodne i nader wymowne ostrzeżenie Jezusa. Skłonność do grzechu tkwi w każdym człowieku a zło promieniuje czy chce się tego, czy nie.
Do zgorszenia nie jest potrzebna intencja, wystarczy nieostrożność, brak czujności w słowie i czynie. Zło wkrada się do podświadomości nawet gdy człowiek tego nie chce.
Jezus upomina przed zgorszeniem i wyraźnie ukazuje sprawiedliwość, która czeka gorszącego: sprawiedliwość ciężką jak młyński kamień i głęboką jak dno oceanu. Wiara w Boże miłosierdzie jest nadzieją dla gorszycieli i zgorszonych.

Czytania: 2Mch 7,1-2.9-1; Ps 17; 2Tes 2,16-3,5; Łk 20,27-38

Świat, w którym żyjemy jest wspólnotą, w której ludzie się żenią i za mąż wychodzą. Realizujemy posłanie Boga zawarte w akcie stworzenia człowieka: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, czyniąc ziemię poddaną”. Jezus wskazuje, że w życiu wiecznym relacje małżeńskie nie obowiązują. Wszyscy ludzie zdążają do tej pełni, którą jest Bóg. Zmartwychwstaniemy w Nim i dla Niego, nie zaś dla konkretnej kobiety, czy danego mężczyzny i życia z nimi. Zmartwychwstanie jest początkiem nowego porządku, w którym ludzie nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić. W życiu wiecznym będziemy żyli dla Boga, nie zaś dla kogoś innego. Tyle wiemy. Reszta zaś pozostaje tajemnicą naszej wiary.

Loading...