słowo do Słowa

Czytania: Ap 1,1-4;2,1-5a; Ps 1; Łk 18,35-43

«Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła».
W dzisiejszej Ewangelii Jezus powiedział dopiero co uzdrowionemu człowiekowi, „twoja wiara cię uzdrowiła”. A przecież ten człowiek sam siebie nie uzdrowił. To Jezus otworzył mu serce na możliwość uzdrowienia, gdy przed dokonaniem cudu zapytał go, co chcesz, abym ci uczynił? Jezus wymagał od niego wiary i ten człowiek miał tę wiarę. Jest to jego ludzki wkład w Boże dzieło, jakim jest cud uzdrowienia. Pan Bóg nie chce działać w pojedynkę. Pragnie aby uzdrowienie i wszystko co dobrego robimy było wspólnym działaniem, dziełem Bożym i ludzkim jednocześnie. Kto odrzuca wiarę, zamyka swoje serce i tym samym nie pozwala Bogu na działanie w swoim życiu.

Czytania: Dn 12,1-3; Ps 16; Hbr 10,11-14.18; Mk 13,24-32

„Moce na niebie zostaną wstrząśnięte”. Apokaliptyczne znaki widzimy raz po raz. Tsunami, huragany, trzęsienia ziemi. Człowiek dumny z osiągnięć cywilizacji okazuje się kompletnie bezbronny wobec tych sił.
Nieraz i przez nasze życie przetacza się jakaś mała apokalipsa. Choroba, śmierć, upadek w grzech, miłość, która przerodziła się w obojętność lub nienawiść. Tak naprawdę nasza równowaga bywa bardzo krucha. Wystarczy nieraz lekki wstrząs i już nasze uporządkowane życie zaczyna się sypać jak domek z kart. Pytamy wtedy: Boże, i po co to wszystko? Ale On ma swój plan, a my nie widzimy go od razu. Nieraz długo nie widzimy. To próba nadziei. Dodajmy, bolesna.
„Wówczas ujrzą Syna Człowieczego”. Po wstrząsie pojawia się zapowiedź nowej obecności Zbawiciela „przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą”. W pierwszym znaczeniu chodzi o koniec świata. Ale to wydaje się nam odległe. Nieraz jednak przeżywamy coś, co można nazwać „małym końcem świata”, naszego świata. Za życiową burzą przychodzi jakiś nowy rodzaj obecności Boga. Tam, gdzie doczesne moce i chwały upadają, objawia się moc i chwała Najwyższego. Nasze małe apokalipsy przybliżają nas do tej ostatecznej. Bóg nigdy nie chce naszej zguby, ale nawrócenia.

Czytania: 3J 5-8; Ps 112; Łk 18,1-8

„Jezus powiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać”
Wytrwałość to nie to samo co uporczywa prośba, to postawa bycia na modlitwie w każdych okolicznościach życia. Modlitwa wytrwała w dobrym nastroju, w radości serca, nie pozwoli zachwycić się chwilą łaski ale każe trwać w dziękczynieniu, by „radość była pełna”. Modlitwa w mroku duszy musi być wytrwała swoją bezradnością, prostotą, zwykłą obecnością, by mroki ustąpiły, by milczenie było wołaniem o dar, o łaskę, o nadzieję. Modlitwa wśród rozproszeń musi być ukazaniem problemu życia, by nastrój dostosować przez uległość, by w zwyczajności dostrzec obecność Boga. Wytrwałość to sposób zachowania, to postawa świadcząca o potrzebie serca, to natarczywość istnienia z Bogiem, dzięki Niemu i dla Niego.

Czytania: 2J 4-9; Ps 119; Łk 17,26-37

„Nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich”.
Złem zarażone zostały pragnienia ludzkiego serca. Przerażająca jest także powszechność grzechu. Wobec dramatycznych wydarzeń czynimy rachunek sumienia jako Kościół, jako pojedyncze osoby. Człowiek wystawia na próbę dobroć i cierpliwość Boga. Tekst o potopie winien budzić w nas poczucie niepokoju. Istnieje bowiem pewien rodzaj niepokoju sumienia, który jest wrażliwością, życiem, duchowością i wiarą. Pewien zatem rodzaj niepokoju obecny w nas, może wskazywać na głębię życia duchowego. Podobnie istnieje również pewien spokój, który jest powierzchownością, obojętnością.

Czytania: Flm 7-20; Ps 146; Łk 17,20-25

„Królestwo Boże wewnątrz was jest”.
Królestwo Boże nie przychodzi dostrzegalnie. Jego znakiem nie jest siła, spektakularne cuda i piękne przemowy, lecz przemiana życia tych, którzy z własnego wyboru, bez przymusu, zdecydowali się pójść za Jezusem cierpiącym i odrzuconym przez świat. To właśnie ci, którzy nie gonią za sensacją i mocnymi przeżyciami, lecz czuwają, modlą się, przebaczają, potrafią ująć się za skrzywdzonym lub zrezygnować ze swoich racji – to właśnie ci są świadkami nowej rzeczywistości, już obecnej w świecie, która jest budowaniem królestwa Bożego.

Czytania: Tt 3,1-7; Ps 23; Łk 17,11-19

„Gdy wchodził do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych”
Trędowaci widząc Jezusa stali z daleka od Niego. Obawiali się zbliżyć. Byli nieczystymi. Jezus rozmawiając z nimi, zbliża ich do siebie, staje blisko. Ta bliskość jest uzdrawiająca. Zaufali słowu. Poszli do kapłanów, jak powiedział
Dziesięciu mężczyzn zostało oczyszczonych z trądu, lecz tylko jeden oprócz daru uzdrowienia przyjął jego Dawcę, okazując Mu swoją wdzięczność. Wdzięczność to świadomość otrzymanych darów, to zdolność budowania relacji opartej na wierze i miłości. Jakże mało jest wdzięczności w naszym życiu! Według Ewangelii jedynie co dziesiąty człowiek powraca, aby wyrazić swoją wdzięczność Bogu. A czy ja nim jestem?

Czytania: Tt 2,1-8.11-14; Ps 37; Łk 17,7-10

„Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”.
Oczekujemy od innych szczególnego traktowania za to, co jest w sumie naszą powinnością.
Służba, to dawanie z siebie innym tego, co posiadamy jako najcenniejsze. Oczekiwanie na wdzięczność może prowadzić do skupienia się na sobie samym. Co zrobimy, gdy ktoś nie dostrzeże naszej pracy, wielkiego wysiłku? Czy zrezygnujemy z czynienia tego, co jest potrzebne? Służba jest rozwijaniem samego siebie. Jest trudną drogą uczenia się pokory. Służąc poznajemy naszą motywację, dlaczego robimy to, co robimy. Nie zawsze określone prace będą dawały nam satysfakcję, wnosiły w nasze odczucia przyjemność.

Czytania: Tt 1,1-9; Ps 24; Łk 17,1-6

„Uważajcie na siebie”
To łagodne i nader wymowne ostrzeżenie Jezusa. Skłonność do grzechu tkwi w każdym człowieku a zło promieniuje czy chce się tego, czy nie.
Do zgorszenia nie jest potrzebna intencja, wystarczy nieostrożność, brak czujności w słowie i czynie. Zło wkrada się do podświadomości nawet gdy człowiek tego nie chce.
Jezus upomina przed zgorszeniem i wyraźnie ukazuje sprawiedliwość, która czeka gorszącego: sprawiedliwość ciężką jak młyński kamień i głęboką jak dno oceanu. Wiara w Boże miłosierdzie jest nadzieją dla gorszycieli i zgorszonych.

Czytania: 1Krl 17,10-16; Ps 146; Hbr 9,24-28; Mk 12,38-44

„Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni”.
Niezwykłą osobą na tle zarozumiałych i nadętych uczonych w Piśmie jest uboga wdowa. Jezus jest wyraźnie wzruszony tą kobietą. Dała z serca, nie z tego, co jej zbywało. Gdy człowiek z serca daje, zawsze daje najwięcej. To jest najcenniejszy dar – serce, które kocha, które jest hojne. Była dyskretna we wrzucaniu pieniędzy do skarbony. Jezus zobaczył jej dar. Jego pociągają ludzie wrażliwi, o pięknym sercu, którzy dają wszystko. Ważne jest wykształcenie, posiadanie cennych przedmiotów, znajomości, pieniądze ułatwiające życie, lecz najważniejsze jest piękne, wrażliwe, czułe, dobre serce. To jest największym bogactwem człowieka. Bogu nie można dać ani za dużo, ani za mało lecz wszystko, całego siebie.

Czytania: Flp 4,10-19; Ps 112; Łk 16,9-15

„Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny”
Drobne rzeczy mogą być wielkie:
krótka chwila modlitwy, westchnienie w utrudzeniu, w cierpieniu,
drobny uśmiech do bliźniego, mimo ciężaru własnego krzyża,
dobre słowo nawet wtedy, gdy ktoś obrzuca kalumniami,
drobny grosz jałmużny, bez dociekania komu i po co,
przebaczenie, choćby za cenę upokorzenia,
uczciwość w pracy i sumienność, choćby zmęczenie zwalało z nóg,
Te małe rzeczy składają się na jedną wielką: na miłość.

Loading...