słowo do Słowa

Czytania: Mdr 4,7-15; Ps 148; Łk 2,41-52

„Czemuś nam to uczynił”?
Jezus, jak większość dorastających dzieci ma swoje plany.
Dwunastolatek zostaje w świątyni z nauczycielami.
Ukazuje Rodzicom drogę swojego powołania przez Ojca, by być w tym, co należy do Boga.
Do właściwego podjęcia misji musi czekać jeszcze wiele lat.
Ma troskliwych Rodziców, których potrzebuje, choć wydaje się, że drogi Jezusa i Rodziców zaczynają się rozchodzić
Jednak „poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany”
Oni Go dobrze wychowają, najlepiej jak potrafią.
Przygotują do wypełnienia dzieła zbawienia ludzkości

Czytania: 1Kor 15,1-11; Ps 118; Łk 7,36-50
„Odpuszczone są twoje grzechy” usłyszała z ust Jezusa kobieta uważana za grzesznicę. „Ja odpuszczam tobie grzechy” – słyszymy z ust kapłana podczas spowiedzi. Zarówno ona, jak i my jesteśmy dłużnikami Boga, ponieważ miłosierdzie jest darem przez nas niezasłużonym. Nasz Pan okazuje je każdemu grzesznikowi, który z wiarą i skruchą o nie prosi. Postawa kobiety wyraża jej żal, a przede wszystkim miłość. Ona wie, że w oczach ludzkich, czego wyraz dają swoimi komentarzami faryzeusze, zasługuje na krytykę i odrzucenie. Wie również, że Bóg zna całą prawdę o człowieku, dlatego z ufnością pada do stóp Jezusa. Ona jest przewodniczką dla nas grzeszników, bo prowadzi do Jezusa i uczy, że warto Mu zawierzyć.

Czytania: 1Kor 12,31-,13,13; Ps 33; Łk 7,31-35

Trudno było ówczesnym ludziom zaakceptować niekonwencjonalność Jana Chrzciciela i Jezusa. Ich pojawienie się i sposób działania odbiegały od tego, czego, być może, oczekiwali Izraelici od Mesjasza. Oni spodziewali się przecież kogoś zupełnie innego! Bóg może nas zaskakiwać sposobem swojego działania. My spodziewamy się czegoś innego, a On działa w inny sposób. Dlatego wiara wymaga od nas otwartości. Gdy Duch Święty zstąpił na apostołów, uzdolnił ich do głoszenia Ewangelii, nie w taki sposób, jak oni by tego chcieli, według ich sposobu myślenia, ale tak jak oczekuje tego Bóg. 

Czytania: Hbr 5,7-9; Ps 31; J 19,25-27

Matko Bolesna pod Krzyżem Jezusa
Czy Ty jeszcze miałaś nadzieję?
Za miłość miała być miłość – jest nienawiść
Za dobro miało być dobro – jest zło
Za życie miała być wdzięczność – jest Krzyż.
Ty jedna rozumiałaś sens męki Syna.
Dziś stoisz pod krzyżem świata, choć świat nadal krzyżuje Twego Syna.
A Ty cierpisz z cierpiącymi, płaczesz nad nieszczęsnymi, zagubionymi,
ratujesz przed karzącą ręką Syna.
Matko Bolesna cierpiąca z Jezusem
Matko Bolesna cierpiąca z człowiekiem
Matko Bolesna cierpiąca ze światem
Matko naszego cierpienia!

Czytania: Lb 21,4b-9; Ps 78; J 3,13-17

 Krzyż na Golgocie przygotowany był dla nas, a nie dla Jezusa. Chrystus nas na nim zastąpił, przyjmując na siebie nasze grzechy i przyjmując wielkodusznie całą odpowiedzialność za nie, a zatem także karę śmierci. On umiera na krzyżu za nas, abyśmy nie musieli już za własne grzechy ponosić słusznej kary. On umiera przybity do naszego krzyża, abyśmy mieli życie wieczne.
W ten sposób krzyż z drzewa hańby staje się drzewem zwycięstwa i chwały. Każdy, kto z wiarą i ufnością spogląda na Chrystusowy Krzyż ocala swoje życie. Nie traćmy z naszych oczu Chrystusowego Krzyża, znaku naszego zbawienia. Wpatrujmy się w niego, ze czcią i szacunkiem bierzmy go w ramiona, wyryjmy go w swoich sercach i kochajmy ten znak przeogromnej miłości Boga do człowieka.

Czytania: Syr 27,30-28,7; Ps 103; Rz 14,7-9; Mt 18,21-35

Są w ludzkich sercach takie urazy, które wywołują łzy, żal i pretensje. Niekiedy z pewnymi doświadczeniami wiąże się przekonanie o zmarnowanym życiu czy też jakiejś klęsce. W pewnych sytuacjach dochodzi jeszcze rozdrapywanie bolesnych ran, a wtedy wszystko powraca na nowo.
Jezus naucza na temat przebaczenia w przypowieści o niemiłosiernym słudze. Wadą tego sługi był brak cierpliwości i obojętność na miłosierdzie okazane mu w postaci darowania dziesięciu tysięcy talentów. Nie przyjął prawdy do siebie i znalazł winnego w tym, który nie oddał mu stu denarów. Dlatego chciał zrzucić odpowiedzialność na kogoś. Zdradziła go bezwzględność.
Wszyscy jesteśmy dłużnikami Boga, żyjemy dzięki Jego dobroci. Ale Bóg nie chce z tego tytułu wzbudzać w nas poczucia winy. Jemu zależy na przemianie naszych serc, byśmy tak jak On potrafili naszym braciom okazywać Jego miłosierdzie. Największą bowiem nieprawością człowieka świadomego dobroci Boga jest jej ukrywanie przed innymi.

Czytania: 1Kor 10,14-22; Ps 116B; Łk 6,43-49

Ten, który budował na skale, jest mądrym budowniczym. Człowieka poznajemy po jakości jego życia, ale także i po tym, na kim się on opiera, komu daje posłuch, kto jest jego doradcą. Duchowy dom nie może się ostać, jeżeli nie został wzniesiony na Jezusie i Jego słowach. Niszczące konsekwencje grzechu, braku słuchania, a tym samym braku posłuszeństwa, prowadzą do katastrofy. Żyć jedynie życiem zewnętrznym, wrażeniami, do jakich pobudzają nas sprawy dziejące się wokół nas, jest działaniem, które można nazwać budowaniem na piasku. Kiedy budujemy na grzechu, wtedy w naszym owocu jest trucizna, a fundament naszego domu tak nietrwały, że pierwsza burza zmiecie go z powierzchni ziemi. Kiedy otwieramy się na łaskę Miłosierdzia Bożego, nasz owoc jest pełen życia, a nasz dom stabilny.

Czytania: 1Kor9,16-19.22-27; Ps 84; Łk 6,39-42

„Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz”?
Uczeń Jezusa potrzebuje formacji, by mógł właściwe oceniać rzeczywistość swojego życia i drugiego człowieka. Jednak łatwiej jest pouczać innych, udzielać rad, wskazówek, trudniej samemu ćwiczyć się w cnocie miłości, przebaczenia, milczenia, wyrozumiałości, miłosierdzia. Nie chcąc poznać prawdy o sobie, jesteśmy jak ślepi. Wyolbrzymiamy małe niedociągnięcia u innych (przysłowiową drzazgę), a lekceważymy ogrom zła i niesprawiedliwości w swoim życiu (przysłowiową belkę). Jezus wskazuje w ten sposób na postawę obłudy i przewrotności, która zaślepia nasze serca i sprawia, że nie możemy wydawać dobrych owoców. Jeżeli sami jesteśmy nienawróceni, udajemy, że wszystko jest w porządku, a domagamy się nawrócenia od innych, postępujemy jak obłudnicy, którzy widzą drzazgę w oku drugiego, a belki we własnym nie dostrzegają. Jedynie Bóg wie, co kryje się w ludzkim sercu, Jemu należy pozostawić osąd. Uczeń Jezusa powinien wystrzegać się sądzenia i wydawania wyroków.

Czytania: 1Kor 8,1b-7.10-13; Ps 139; Łk 6,27-38

„Miłujcie waszych nieprzyjaciół, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą”
Dzisiejsze słowo Boże pobudza nas do zastanowienia się nad miłością do ludzi, którzy nam źle życzą i pragną nam szkodzić. Jest to bardzo trudne zagadnienie, gdyż miłość do nieprzyjaciół jest chyba najtrudniejszą rzeczą w życiu człowieka. Jednakże dzisiejsza Ewangelia poucza nas, że miłość do nieprzyjaciół stanowi miarę doskonałości człowieka wierzącego. Człowiek, który miłuje nieprzyjaciół, jest przyjacielem samego Boga, bo przecież Chrystus mówi nam dzisiaj bardzo wyraźnie: miłujcie waszych nieprzyjaciół… a będziecie synami Najwyższego, ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. W naszym życiu chrześcijańskim powinniśmy przede wszystkim naśladować samego Chrystusa, który umierając na krzyżu, modlił się za swoich nieprzyjaciół słowami: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią .

Czytania: 1Kor 7,25-31; Ps 45; Łk 6,20-26

Tłumy, które szły za Jezusem przedstawiały smutny widok. Byli to ludzie smutni, biedni, chorzy, uciskani. Do nich skierował Jezus słowa błogosławieństw. Błogosławieństwo to zapewnienie o miłości Ojca, to jak dobre życzenia złożone słuchaczom. Nie znaczy to, że Jezus akceptował trudną sytuację ludu, ale zapewniał ich, że przyjęcie wszystkiego z pokorą i zgodnie z wolą Bożą daje szczęście; płacz zmienia w śmiech, ubóstwo staje się bogactwem, ucisk – wolnością. Gdy przeminą dni ucisku nagrodą będzie niebo.
Do tych zaś, którzy Go nie słuchają, którzy Go odrzucają kieruję Jezus tragiczne „biada”. To „biada” jak przekleństwo kieruje do bogaczy, którzy krzywdzą biednych, do tych, którzy żerują na ludzkim nieszczęściu, którzy chlubią się własną wielkością.

Loading...