słowo do Słowa

Czytania: Dz 1,3-8; Ps 126; Flp 1,20c-30; J 12,24-26

„Jeżeli ziarno pszenicy obumrze, przynosi plon obfity”. Na krótko przed swoją męką, Jezus odwołuje się do obrazu wrzuconej w ziemię pszenicy, by podsumować swoje życie. Kilka dni później Jego zdjęte z krzyża ciało „wpadnie – dosłownie – w ziemię”, by po zmartwychwstaniu wydać plon obfity w sercach tych, którzy uznają Go za swego Zbawcę i Pana. Słowa i przykład Jezusa mają być dla nas zachętą, wzorem, ale i przestrogą, że życie dla siebie jest życiem na niby, a wszelki egoizm jest bezpłodny. Tylko obumierając z Jezusem, żyjemy naprawdę.
Przykładem takiego obumierania jest Patron dnia dzisiejszego św. Wojciech, którego życie było upodobnione do Mistrza, aż po męczeńską śmierć. I choć po ludzku jego losy to pasmo udręk i klęsk (na jego życie nieustannie czyhali wrogowie, a jako biskup dwa razy musiał opuścić Pragę), to jednak jego obumieranie wydało plon obfity. Z cnót i męczeńskiej śmierci św. Wojciecha narodził się polski Kościół!

Czytania: Dz 8,1b-8; Ps66; J 6,35-40

Jezus powtarza znane już słowa: „Ja jestem chlebem życia”. To znaczy, że bez Niego ustajemy w drodze do życia wiecznego. Giniemy. Przecież to jest oczywiste – ziemski pokarm służy utrzymaniu się przy życiu w doczesnej rzeczywistości, a do życia wiecznego potrzeba czegoś znacznie więcej. Niebiański pokarm może ofiarować tylko Ten, kto zstąpił z nieba. To zstąpienie nie jest jakąś mitologiczną ideą, ale wypełnieniem woli Ojca. On pragnie, abyśmy byli wskrzeszeni w dniu ostatecznym do życia wiecznego. Stanie się to naszym udziałem, gdy przyjdziemy do Jezusa i uwierzymy w Niego. Ponownie więc zostaje podkreślony ścisły związek pomiędzy Chlebem życia a wiarą. Spożywamy go wówczas, gdy wierzymy w Jezusa.

Czytania: Dz 7,51-59;8,1; Ps 31; J 6,30-35

Szukali Jezusa, bo najedli się do syta.
Żądali znaku na miarę manny Mojżesza.
Chcieli widzieć jak chleb spada z nieba, nie z rąk Jezusa.
„Chlebem jest Ten, który życie daje światu”.
„Panie dawaj nam zawsze tego chleba”.
Tak wygodnie jest brać chleb i jeść do syta.
Tak wygodnie jest mieć chleb nie troszcząc się o niego.
Tak wygodnie jest nie myśleć o dniu jutrzejszym.
A tak trudno jest uwierzyć słowom Jezusa: „Jam jest chleb życia”.

Czytania: Dz 6,8-15; Ps 119; J 6,22-29

Jezus nakarmił zgromadzonych, ponieważ byli głodni. Szukanie Jezusa nie powinno łączyć się z chlebem, który jedli, lecz z wiarą w Niego. Tym, co jest podstawą relacji między Bogiem a człowiekiem jest wiara. Bóg nie chce, żebyśmy chodzili za Nim dla własnej korzyści, lecz dlatego, że ufamy Jemu. Potrzeba w swoim życiu znaleźć, odkryć to, co daje rzeczywiste nasycenie ducha. Takie, które nie przemija.

Czytania: Dz 2,14.22b-32; Ps 16; 1P 1,17-21; Łk 24,13-35

Wystarczyły dwa dni bez obecności Jezusa, a uczniowie już zaczynają myśleć po ludzku. Zaczynają Go nazywać tylko prorokiem, Jezusem z Nazaretu, nie jest już dla nich Bogiem, bo przecież umarł, a bogowie nie umierają. Uczniowie zapomnieli o tym, co Jezus mówił, o tym, że ma zmartwychwstać, o tym, co mówili prorocy. Są rozczarowani, bo myśleli, że to On wyzwoli naród Izraelski.
Tak się dzieje, kiedy przestajemy myśleć po bożemu, a zaczynamy myśleć po ludzku. Tak się dzieje, kiedy nie mamy kontaktu z Bogiem przez łamanie chleba, czyli w Eucharystii. Stajemy się wtedy przerażonymi sierotami, które nie wiedzą, co mają robić, które nic nie pamiętają i zaczynają chwytać się swoich tymczasowych rozwiązań.
Jak to dobrze, że Bóg przez swojego Ducha jest zawsze z nami i  pociesza nas w smutkach, mówi nam, co mamy robić i wspiera nas. Dobrze jest więc dbać o to, żeby serce w nas ciągle pałało, byśmy byli blisko Jezusa. Czasami jesteśmy smutni jak uczniowie, którzy szli do Emaus i wydaje się, że nie ma już dla nas nadziei, bo to, na co tak liczyliśmy, nie wypaliło. Może wtedy pociecha i spełnienie są bliżej, niż myślimy, tylko nasze oczy i serce są na uwięzi przez nasze własne mniemania i brak wiary w Dobrą Nowinę.

Czytania: Dz 6,1-7; Ps 33; J 6,16-21

Po rozmnożeniu chleba Jezus odsuwa się od tłumu chcącego obwołać Go królem, jednak powraca do uczniów na wzburzonych wodach, by im ukazać inny wymiar Jego królewskiego majestatu. Ukazanie się Jezusa uczniom na jeziorze ma miejsce po zapadnięciu zmroku i przy wzburzonych wodach. Uczniowie, widząc zbliżającego się Jezusa, doświadczają lęku ze względu na doświadczenie władzy Jezusa nad wzburzonym morzem oraz nad ciemnością. Jezus odpowiada słowami „Ja jestem” i wzywa do porzucenia lęku. Słowa Jezusa są wieloznaczne. Mogą być zwykłym potwierdzeniem osoby, której nie widać w mroku, lub mogą być potwierdzeniem Jego boskiej tożsamości. Ta dwuznaczność wydaje się być zamierzona i zachęcać do zastanowienia się nad naturą Jezusa. Przeprawa uczniów na drugi brzeg stanowi metaforę ludzkiej egzystencji, w którą Jezus wkracza ze swoją mocą i usuwa lęk.

Czytania: Dz 5,34-42; Ps 27; J 6,1-15

Obecny dziś w Liturgii Słowa fragment Ewangelii wg św. Jana w sposób poruszający opisuje cud Jezusa, ukazujący nie tylko Jego boską moc, ale także wielkie miłosierdzie i troskę o ludzi. Jezus, dostrzegając narastające tłumy, gromadzące się wokół Jego osoby, zdawał sobie sprawę z ich ludzkich potrzeb. Kierując do Filipa pytanie: „Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?”, wystawia go na próbę. Zadając to pytanie pokazuje, że nie tylko dostrzega głód ludzki, ale także głód duchowy zebranych. Filip okazuje się być bezradny wobec tak wielkich potrzeb. Od strony finansowej nie widzi żadnych możliwości, ale nie dostrzega również tego, co może dokonać jego Mistrz.
Jezus bierze od chłopca pięć chlebów i dwie ryby. Wydaje się, że to bardzo znikoma ilość. W rękach Jezusa okazuje się jednak być wystarczająca, aby nakarmić wszystkich zgromadzonych. Ta przemiana niewielkiego dobra, ofiarowanego przez chłopca Jezusowi, w przemożną obfitość unaocznia, iż nawet te minimalne i drobne uczynki, ale oddane Bogu, mogą być źródłem rezultatów przekraczających wszelkie oczekiwania.
Rozmnożenia chleba i ryb to znak eucharystyczny. Pozwala nam poznać Jezusa jako Chleb Życia, który nasyca i ciało, i duszę. Symboliczne jest również zbieranie ułomków chleba i pozostałości. Służy bowiem podkreśleniu szacunku dla darów Bożych i obfitość łaski, która nie powinna ulegać marnotrawieniu.

Czytania: Dz 5,27-33; Ps 34; J 3,31-36

„Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkimi”
Jezus przyszedł od Ojca „z góry”, czyli z nieba. Doświadczenie szczytów gór, jest bladym odbiciem, symbolem wchodzenia w rzeczywistość Boga. Każde wejście w trud ciszy, skupienia, samotności, modlitwy, zaparcia się siebie jest duchowym doświadczeniem, przyjmowaniem tego, co „z góry”. Droga duchowego wzrostu staje się równocześnie umiejętnością panowania nad tym, co jest przeciwieństwem ducha,  „nad ziemskością”. Ziemskość kojarzy się z trudem, przykrością, niewiernością, z żądzami. Ona w człowieku domaga się odnowienia Trzeba być ponad tym, co ziemskie, żyjąc na ziemi.

Czytania: Dz 5,17-26; Ps 34; J 3,16-21

…”światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło”…
Jeżeli żyjemy w światłości, nie mamy nic do ukrycia. W naszym zachowaniu nie ma przebiegłości. Światłością jest dla nas Chrystus. To od Niego czerpiemy wewnętrzną siłę do pokonywania zła i do czynienia rzeczy, które po ludzku są niemożliwe do osiągnięcia. Bóg posłał swojego Syna, aby wykupił świat z mocy ciemności. Jezus poprzez swoje posłuszeństwo wobec woli Ojca odkupił świat, umierając na krzyżu. Jeżeli spotykają nas w życiu trudności i utrapienia, nie poddawajmy się im z łatwością. Ofiarujmy je Jezusowi. Pokornie przyjęty krzyż daje nam wewnętrzną siłę do walki z mocami ciemności. 

Czytania: Dz 4,32-37; Ps 93; J 3,7b-15

„Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz”?
Ziemski sposób myślenia zawodzi wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z tajemnicą krzyża. A to o niej Jezus mówi Nikodemowi, podkreślając konieczność wywyższenia Syna Człowieczego. Nowe narodziny to nie tylko ryt sakramentalny, chrzest dający nowe życie, ale też rozpoczęcie od nowa swego życia i oparcie go na nieznanym dotąd fundamencie – miłości Boga dającego się człowiekowi na krzyżu. Przekraczając ludzką logikę i ludzkie siły, krzyż w życiu chrześcijanina staje się miejscem spotkania z łaską Boga, który posyła swego Ducha i daje nam już na ziemi żyć życiem wiecznym.

Loading...