Czytania: 1Krl 3,4-13; Ps 119; Mk 6,30-34
„Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco”
Apostołowie byli zmęczeni, to znaczy dobrze wypełnili zadanie. Jezus znał zmęczenie dlatego proponuje im odpoczynek z dala od ludzi, w ciszy, na pustyni. Tam mogli przemyśleć swoją misję, podsumować swe działanie. Jezus rozumie , że człowiek potrzebuje odpoczynku i wytchnienia od codziennych obowiązków, nawet najbardziej szczytnych i szlachetnych,. Ale tłum idzie za Jezusem uparcie, szuka Go, chce Go słuchać. Czas zaplanowany na odpoczynek trzeba było poświęcić na dalszy ciąg pracy. Jezus nie pozostawia tłumu, Pasterz nie pozostawia swych owiec, szczególnie gdy są w potrzebie duchowej, gdy chcą Go słuchać.
Czytania: Syr 47,2-11; Ps 18; Mk 6,14-29
Całe życie Jana Chrzciciela było świadectwem o Jezusie .
Słuchali go nawet możni, w tym Herod Antypas, tetrarcha Galilei i Perei. Sytuacja, do której doszło po uwięzieniu Jana w twierdzy Macheront, staje się iście tragiczna. Herod bowiem szanuje proroka, słyszy go, choć nie słucha i staje w jego obronie. Tetrarcha i Jan padają jednak ofiarą partnerki Heroda, Herodiady, której nie podobają się uwagi Jana na temat jej związku. Oczarowany słynnym tańcem Salome Herod obiecuje owej córce swojej konkubiny wszystko, o co poprosi – a ta prosi o głowę Jana. Władca staje więc przed życiowym wyborem: Bóg czy wartość swoich własnych, pochopnie wypowiedzianych słów? Honor czy wstyd? Wydaje mu się, że nakazując ścięcie Jana, stawia na honor.
Ten, który wydaje się zwycięzcą, poniósł porażkę, Jan natomiast sięgnął po wieniec nieśmiertelności, ponieważ wypełnił Boże posłanie.
Czytania: 1Krl 2,1-4.10-12; Ps:1Krn 29,10b-12; Mk 6,7-13
Jezus wybrał Dwunastu, aby z Nim byli i aby mógł ich posyłać z misją głoszenia Ewangelii. Nie tylko ich posłał, ale również dał im swoją moc, by serca ludzi otwierały się na dar zbawienia. Tak dzieje się i dziać będzie, póki Kościół wypełnia misję powierzoną przez Jezusa. Bycie uczniem Jezusa zawiera w sobie świadomość bycia posłanym. Jeśli On stawia na naszej drodze konkretnie ten dom czy tych ludzi, to oznacza, że w nich chce działać. Do nich nas posyła, bo kryterium wyboru jest Jego, a nie nasze. Nie możemy stamtąd uciekać. Nie potrzebujemy się lękać, jeśli niesiemy dobrą nowinę o władzy Jezusa nad złymi duchami i nad chorobami. Owocność tej misji nie zależy tylko od nas. Nikt w spotkaniu z Bogiem nie traci wolnej woli i odpowiedzialności. Nasza polega na byciu wiernym uczniem.
Czytania: 2Sm 24,2.9-17; Ps 32; Mk 6,1-6
„I powątpiewali o Nim”.
Powątpiewać to nic innego jak niedowierzać, nie ufać czy też po prostu wątpić. Jezus spotkał się z ludźmi, wśród których przyszło mu wzrastać. Spotkał się z ich strony z powątpiewaniem co do mocy i misji, z którą przyszedł na świat. Ludzie nie wierzyli, że to „Ten właśnie” został wybrany przez Boga. Te wątpliwości nie pozwoliły im wyjść poza swoje ograniczenia i schematy myślenia. Jezus został poniżony przez swoich. Stawiali pytania i nie czekali na odpowiedź. Nie dali Mu takiej szansy. Nie pytali Jego, lecz siebie. Nie rozumiejąc tego, co Jezus mówi, nie czyniąc wysiłku, aby Jego słowo rozważać zrezygnowali z mądrości, a poszli za własną, którą Jezus jednoznacznie określał terminem – niedowiarstwo.
Czytania: Ml 3,1-4; Ps 24; Hbr 2,14-18; Łk 2,22-40
Tylko całkowite posłuszeństwo wobec Bożej woli daje prawdziwą radość i pozwala doczekać się spełnienia nadziei. Maryja i Józef wypełniają nakaz Prawa, idąc razem do świątyni. Tam dowiadują się, że przyniesione przez nich Dziecię jest zbawieniem i światłem przygotowanym dla wszystkich narodów. W domu Bożym usłyszeli razem tę radosną wieść, którą wcześniej anioł objawił im osobno w domowym zaciszu. Symeon, mędrzec prowadzony Duchem Świętym, doznaje już tu, na ziemi, radości przebywania z Bogiem, którego dostrzega w Dziecięciu. Anna ogłasza, jak niegdyś prorokinie Izraela, zwycięstwo i wyzwolenie ludu wybranego. Tej pełnej radości doświadczają w świątyni, do której człowiek przychodzi, by wypełnić wolę Bożą.
Czytania: So 2,3;3,12-13; Ps 146; 1Kor 1,26-31; Mt 5,1-12a
Jezus rozpoczyna swoją pierwszą wielką mowę w Ewangelii św. Mateusza, zwaną kazaniem na górze. Tak jak kiedyś Mojżesz na Synaju ogłaszał Dekalog, tak teraz Jezus na Górze Błogosławieństw proklamuje uroczyście nowe prawo Ewangelii. Odwraca ono ludzką logikę sukcesu. Jezus nie mówi: błogosławieni silni, bogaci, wpływowi. Mówi dokładnie odwrotnie: błogosławieni – czyli dosłownie „szczęśliwi” ci, których świat często uznaje za słabych i przegranych.
Jezusowe błogosławieństwa można podzielić na dwie grupy. Pierwsze cztery: ubodzy, płaczący, cisi i łaknący sprawiedliwości odnoszą się do postawy wewnętrznej. Kolejne cztery: miłosierni, czystego serca, czyniący pokój i prześladowani bardziej podkreślają relację do innych ludzi i do świata. Błogosławieństwa nie są wezwaniem do szukania cierpienia. Jezus nie mówi: starajcie się być biedni czy prześladowani. Zapewnia jednak: gdy znajdujesz się w takiej sytuacji, nie jesteś poza zasięgiem Bożego działania. W Bożych oczach najbardziej błogosławiona może być właśnie ta nasza słaba, poraniona, pogardzana przez świat ludzka kondycja.
Czytania: 2Sm 12,1-7a10-17; Ps 51; Mk 4,35-41
„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”
Lęk przeszkadza poznać Jezusa i doświadczyć Jego mocy. Jest tak dlatego, że lęk całkowicie pochłania naszą uwagę. Jesteśmy skoncentrowani na tym, co jest jego przyczyną. Próbujemy to pokonać lub oddalić, względnie ujść cało z niepomyślnej sytuacji. Wówczas jesteśmy jak uczniowie z Ewangelii, którzy nocną porą zawzięcie zmagali się z gwałtownym wiatrem i falami zalewającymi łódź. Jezus jednak spokojnie spał w tyle łodzi. Jego sen na podgłówku jest obrazem nie tylko zachowania spokoju podczas nawałnicy, lecz przede wszystkim ufności wobec Boga. Jezus pokazuje, że powierzenie się Ojcu jest najlepszym ocaleniem.
Czytania: 2Sm 11,1-4a.5-10a.13-17.27c; Ps 51; Mk 4,26-34
Dziś czytamy o ziarnie wrzuconym w ziemię , które samo kiełkuje i rośnie, choć człowiek nie wie jak. Pewnego dnia pojawi się źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Wtedy można zacząć żniwa. I dostrzegamy, że często tak właśnie jest. Ktoś oddalony od wiary odnajduje na swojej drodze Boga. Inny, choć zgrywał twardziela ,siedzi w kościele zasłuchany w nauki rekolekcjonisty. Nawrócenia w chorobie, czasem na łożu śmierci. Nie spodziewamy się, że to ziarno zasiane w nich przed laty ciągle rośnie, by wydać plon w chwili Bogu tylko wiadomej. Przyszłość Bożego królestwa jest w ręku Boga, który wbrew takim czy innym „nowoczesnym” prądom ciągle robi swoje.
Czytania: 2Sm 7,18-19.24-29; Ps 132; Mk 4,21-25
Słowa dzisiejszej Ewangelii znów nawołują nas do radykalizmu. Ma on dotyczyć stawania w prawdzie i hojności w czynieniu dobra. Aby ten radykalizm był możliwy, musimy „uważać na to, czego słuchamy”. Tak! Wiele zależy od tego, czego słuchamy, to znaczy kto jest naszym mistrzem i źródłem prawdy.
Dziś padają też owe „niesprawiedliwe” słowa: „kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma”. Dlaczego Jezus tak mówi? Ponieważ On przyszedł obdarowywać nas prawdą i miłością, czyli tym, czego najbardziej potrzebujemy, aby dojść do Nieba. Kto tego nie weźmie, nie będzie miał właściwie nic, bo to, co będzie miał nie ma żadnej wartości. Znamy powiedzenie: „pieniądz rodzi pieniądz”. Również w życiu duchowym bogactwo duchowe rodzi bogactwo.
Czytania: 2Sm 7,4-17; Ps 89; Mk 4,1-20
Bóg jest nieskończenie hojny. Nie szuka najlepszej ziemi, która da Mu sto procent oczekiwanego plonu. Bóg jako dobry siewca słowa ryzykuje i sieje wszędzie dobrą nowinę o zbawieniu. Tak aby na Jego polu nie pozostał żaden kawałek ziemi, nawet ten najbardziej jałowy, nieobjęty szansą przyjęcia Bożego ziarna. Każdy z nas ma w sobie te cztery rodzaje gleby. Jest w nas i droga, i kamienie, i chwasty, ale też ziemia dobra. Jezus nie pielęgnuje w nas tylko dobrej ziemi. Sieje wszędzie, szczodrze, nie żałuje ziarna, tak aby każda z przestrzeni naszego życia miała szansę zaowocować. On daje nam szansę zawsze. Tylko czy my chcemy ją dobrze wykorzystać?
