Czytania: Lb 6,22-27; Ps 67; Ga 4,4-7; Łk 2,16-21
Na początku nowego roku, który znaczy kolejny etap naszego życia, stoi Maryja – Boża Rodzicielka. To wezwanie, aby na każdy jego dzień brać jako przykład Tę, która poprzez swoje postępowanie stała się godną być Matką Jednorodzonego Syna Bożego. Będąc matką w porządku natury, coraz bardziej stawała się pierwszą uczennicą Swojego Syna – Odwiecznej Miłości i Wcielonego Słowa – poprzez wsłuchiwanie się w to co głosił i naśladowanie Jego życia. Także dzisiejsza Ewangelia podkreśla tę prawdę poprzez stwierdzenie: “Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu”.
Człowiek odnajduje sens swojego życia jedynie w Bogu. Człowiek odnajduje Boga poprzez słuchanie i rozważanie Jego słów. Dzisiejszy, pierwszy dzień nowego roku stawia zatem przed nami wezwanie, abyśmy jako ludzie wierzący nauczyli się słuchać Boga poprzez modlitwę, regularne uczestnictwo we Mszy św. niedzielnej, poprzez czytanie księgi Biblii i odnoszenie jej do swojego życia.
Czytania: 1J 2,18-21; Ps 96; J 1,1-18
„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo”.
Dobrze, gdy Słowo Boże kończy i rozpoczyna rok. Ostatni dzień roku kalendarzowego uzmysławia nam przemijanie czasu, które jest nieubłagane. Za kilka godzin przybędzie nam kolejny rok życia. Rodzi się naturalne pytanie: Co przyniesie ten rok? Dziś tego jeszcze nie wiemy. Możemy jedynie podziękować Panu za to, co pozostaje za nami i co przeżyliśmy w tym roku. Za łaski, jakie otrzymaliśmy, ale także za porażki, z którymi w jakiś sposób musieliśmy się pogodzić. Warto pamiętać, że każde doświadczenie właściwie przeżyte jest darem i pozwala nam poznać lepiej samych siebie, a także naszą relację do Boga i do innych ludzi.
Czytania: 1J 2,12-17; Ps 96; Łk 2,36-40
Prorokini Anna dokonała pięknego wyboru i była mu wierna do końca życia. Jako wdowa była skazana na samotność i biedę. Mimo niezbyt łatwego położenia, nie załamała się. Oparcie znalazła w Bogu. Zawierzyła Mu całe swoje życie. Pomimo materialnego ubóstwa była bogata duchowo. Odnalazła swoją misję. Nie skupiła się na swoich brakach, ale na możliwościach. Robiła to, na co było ją stać. Modlitwa i post mają przed Bogiem wielką wartość. Stać na nie tych, którzy naprawdę wierzą i są poddani Panu. Gotowość do wyrzeczeń jest oznaką dojrzałości w wierze. Anna nie rozstawała się także z domem Bożym. Nie siedziała w domu, nie zamknęła się w czterech ścianach i w sobie; wyszła poza swój ból i stratę i otworzyła się na Boga. Znalazła w Nim nie tylko ukojenie, ale też radość i spełnienie. Ewangelista nazwał ją mianem prorokini. Każdy prorok był człowiekiem i sługą Boga, miał w sobie Ducha Pańskiego. Każdy otrzymywał konkretną misję. Anna pozwoliła poprowadzić się Najwyższemu a Ten, zawiódł ją bardzo wysoko. Na stracie, którą poniosła, zbudował wielkie dobro. Obyśmy, podobnie jak Anna, nie utracili nadziei i zawsze, we wszystkim, ufali Bogu.
Czytania: 1J 2,3-11; Ps 96; Łk 2,22-35
Maryja i Józef trzymają na rękach swoje szczęście – Jezusa. Mały, bezbronny, ufający.
Taki jest przed człowiekiem: mały, bezbronny, ufający.
Maryja poznaje, co czeka Jezusa, ale i co Ją spotka.
Poznając drogę i życie naszego Pana, odkrywamy też swoją. Nawet wtedy, gdy czeka nas „miecz boleści” w sercu. Wtedy też jesteśmy z Panem.
„On przeznaczony na upadek /…/ Jemu sprzeciwiać się będą”. W takim klimacie, w takim przeżywaniu naszej wiary odnajdujemy swoje miejsce. Każdego dnia po cichu, bez rozgłosu czeka nas oddawanie, tracenie, świadome pozbawianie się czegoś co nasze, bliskie, kochane. Uczmy się od Maryi wszystko rozważać i zachowywać w swoim sercu. W świątyni, na modlitwie, oddając Bogu swoje życie możemy odkryć, że życie może być dla nas trudne ale z nami będzie Jezus i Jego Matka
Czytania: Syr 3,2-6.12-14; Kol 3,12-21; Ps 128; Mt 2,13-15.19-23
Święta Rodzina była tak naprawdę, mówiąc dzisiejszym językiem, „normalną” rodziną. W różnych momentach nieobca Jej była bieda, trudności materialne czy wręcz prześladowanie. Udowadnia nam to choćby fakt porodu w warunkach urągających wręcz higienie, strach przed bezwzględnością Heroda, „status uchodźców” w Egipcie. Do tego dodajmy, że Józef i Maryja podjęli niełatwy trud wychowania Syna Bożego. Jeśli mimo tego ową „normalność” odkryjemy, Święta Rodzina staje się dla naszych rodzin ważnym punktem odniesienia. Pokazuje, co jest najważniejsze w życiu rodzinnym: przyjęcie dziecka jako daru Bożego, wzajemna odpowiedzialność za życie i los członków rodziny, praca rodziców na rzecz dzieci, aby miały zapewnione środki do rozwoju i wreszcie cały wysiłek wychowania, rozumianego jako towarzyszenie dziecku w jego wzrastaniu. To wszystko można zamknąć w jednym słowie: miłość. Bo Święta Rodzina promieniuje miłością…
Czytania: 1J 1,1-4; Ps 97; J 20,2-8
Ewangelia kieruje nasz wzrok do pustego grobu, przy którym są Piotr i Jan – umiłowany uczeń Jezusa. Mimo, że Jan przez kilka lat był przy Jezusie, widział cuda i znaki, słuchał Jego nauczania, to uwierzył, dopiero gdy wszedł do pustego grobu.
My dziś pochylamy się nad żłóbkiem, w którym spokojnie śpi Boża Dziecina. Trzeba nam podziwiać wiarę tych, którzy już w nowo narodzonym dziecku, dostrzegli Mesjasza.
Każdego dnia spotykamy ludzi, którzy nie są pewni tego, w co wierzą. Wiara jest łaską i wielkim darem od Boga. Każdy w sobie właściwym czasie rozpoznaje Boga. Są tacy, którzy dzięki łasce Bożej już w stajence rozpoznali Chrystusa, inni dopiero kiedy nauczał. Jeszcze innych przekonały jego cuda, wielu uwierzyło dopiero, gdy Zmartwychwstał. A są i tacy, którzy uwierzą dzięki naszemu świadectwu.
Czytania: Dz 6,8-10;7,54-60; Ps 31; Mt 10,17-22
Męczeństwo św. Szczepana przeżywane tuż po Bożym Narodzeniu przenosi naszą uwagę z betlejemskiej groty i śpiewu aniołów na dramatyczne wydarzenie związane z ukamienowaniem pierwszego męczennika. Czy nie za szybkie jest to przejście? Liturgia chce nam dzisiaj uświadomić, z czym wiąże się jest pójście za Jezusem. Musimy być przygotowani na to, że jeśli zajdzie taka potrzeba, trzeba będzie złożyć ofiarę z życia. Zapowiedź tego znajduje się w dzisiejszym fragmencie Ewangelii. „Brat wyda na śmierć brata, a ojciec dziecko”. Śmierć św. Szczepana przyniosła wiele duchowych owoców. Jednym z nich był uczestniczący w tym wydarzeniu i rzucający kamieniami Szaweł – późniejszy św. Paweł.
Czytania -Pasterka: Iz 9,1-3.5-6; Ps 96; Tt 2,11-14; Łk 2,1-14
Msza w dzień: Iz 52,7-10; Ps 98; Hbr 1,1-6; J 1,1-18
Boże Narodzenie to okazja, by upaść na kolana przed tajemnicą Bożej miłości, która przekracza wszelkie ludzkie pojęcia. Możemy zrozumieć, że Bóg nas kocha, ale że kocha nas do tego stopnia, by urodzić się w stajni. Wobec takiej prawdy możemy przyjąć jedyną możliwą postawę-uwielbienia- jak Maryja, Józef, pasterze, mędrcy i chrześcijanie w ciągu długich wieków.
Boże Narodzenie jest przede wszystkim świętem uwielbienia. Ludzie tak rzadko prawdziwie wielbią Boga. Często modlitwa zacieśnia nasze serca do prośby o jakąś łaskę, do wypowiedzenia swych trosk i bólów. „Mówili pasterze jeden do drugiego: pójdźmy i złóżmy pokłon Panu”. Wszyscy razem mamy upaść na kolana przed żłóbkiem i to nie tylko w kościele, ale i w domu, w rodzinie. Modlitwą jest również śpiew; nie śpiewamy już tak często kolęd w naszych domach. A to przecież śpiew Aniołów powiadomił pasterzy o narodzeniu Pana, to nad stajenką zabrzmiało „Gloria in excelsis Deo”. Z Aniołami przeżywajmy na nowo piękno tamtych pieśni. Niech każdy i wszędzie odczuwa, że jest Boże Narodzenie.
Czytania: 2Sm 7,1-5.8b-12.14a.16; Ps 89; Łk 1,67-79
Dobiega końca adwentowe oczekiwanie. Już prawie świąteczny nastrój. Tak, jakby wstawał nowy świt, jakby rozbłysło nowe światło.
To Jezus przychodzi.
On nasyca tym co dobre, nawet, gdy nie wiemy czego nam trzeba.
On napełnia radością mimo naszych zmiennych nastroi.
On przynosi pokój, mimo że wymaga oddania.
Wypowiedzmy przy żłóbku modlitwę zawierzenia, że On wszystko może.
Wypowiedzmy przy żłóbku modlitwę miłości, bo Miłość przychodzi.
Wypowiedzmy przy żłóbku modlitwę dziękczynienia.
I słuchajmy życzeń, które składa nam Jezus:
radości i nowej nadziei,
pokoju i zaufania,
wytrwałości i nieustępliwości w wierze,
cierpliwości w poszukiwaniu prawdy,
dobra odwagi i mądrości.
Czytania: Ml 3,1-4.23-24; Ps 25; Łk 57-66
„Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna”
Poczęcie Jana Chrzciciela było cudem. Ale cud trzeba umieć przyjąć i go zrozumieć. Zachariasz potrzebował właśnie takiego czasu. Stąd też Bóg pozbawił go na jakiś czas głosu, aby mógł przeżyć pewne sprawy w swoim sercu. Czas rozwiązania dla Elżbiety jest czasem narodzin jej syna. Nie tylko Jan się rodzi, ale też rodzi się w pewnym sensie jego ojciec Zachariasz, odzyskując mowę. Rozwiązują mu się więzy języka a jednocześnie otwiera mu się serce i zaczyna wychwalać Boga. Musiało tak się stać, aby w pełni okazała się Boża moc i Jego łaska. Brak mowy był dla Zachariasza napomnieniem i upokorzeniem. Moment odzyskania mowy jest dla kapłana momentem wyzwolenia wdzięczności i wysławiania Boga, nie tylko za rzeczy dobre, ale także za to, co łączy się z cierpieniem.
