Czytania: 1Sm 15,16-23; Ps 50; Mk 2,18-22
Jezus nie neguje postu, ale wskazuje na jego głębię. Nie chce, aby był duchową sztuką dla sztuki. Zaznacza, że postu w pełni podejmuje się ten, kto tęskni za Bogiem. Ta praktyka jest odpowiedzią na nieobecność Pana w naszym życiu. Jezus porównuje siebie do oblubieńca. Czy można się smucić, kiedy ten Boży Oblubieniec jest blisko? Każdego dnia doświadczamy duchowej walki. Szatan na różne sposoby stara się zabrać nam Chrystusa z serca i zniszczyć w nas stan łaski uświęcającej. Podsuwa pokusy, by oderwać nas od naszego Pana, by zabrać nam Tego, którego kochamy. Robi wszystko, byśmy w centrum życia nie stawiali Chrystusa, ale siebie samych. Naszą reakcją na własny grzech powinna być pokuta, której jednym z przejawów jest właśnie post. Ta praktyka jest wynagrodzeniem za grzech i naszym „przepraszam”, powiedzianym Bogu, wobec którego zawiniliśmy. Niech nasze posty mają zawsze Bożą motywację, niech będą wyrazem miłości i pokuty.
Czytania: Iz 49,3.5-6: Ps 40; 1Kor 1,1-3; J 1,29-34
Gdy Jan Chrzciciel zobaczył przechodzącego Jezusa, wydał świadectwo o Nim, które jest „zwięzłą teologią” osoby Jezusa: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata”. Słowa te wypowiada do dzisiaj każdy kapłan podczas Eucharystii, ukazując przełamaną Hostię. Dlaczego Jan Chrzciciel z taką łatwością rozpoznał kim jest Jezus? Dlaczego dostrzegł Ducha zstępującego na Jezusa, podczas gdy wielu stało obok, a nie dostrzegli? Aby poznać, że Jezus jest Bogiem, trzeba być poszukującym Boga, trzeba dbać o swoje życie duchowe tak jak Jan. Kto nie dba o swoje życie duchowe, ten będzie miał problemy z dostrzeganiem tego, co duchowe. Jeśli chcemy widzieć rzeczy Boże tak jak Jan Chrzciciel, to dbajmy o duchową sferę naszego życia. Życie duchowe nie jest nam wszczepione automatycznie. Ono wymaga wielkiej wolności, dlatego trzeba je po prostu wybrać i potem świadomie rozwijać.
Czytania: 1Sm 9,1-4.17-19;10,1; Ps 21; Mk 2,13-17
Mateusz jest powołany, aby iść za Jezusem, ale w pierwszym momencie ta droga prowadzi do jego własnego domu. Aby pójść za Jezusem potrzeba najpierw, aby Jezus „zasiadł przy stole” w domu powołanego. Powołanie apostoła rozważamy zazwyczaj jako porzucenie domu. Ale taki obraz może sugerować ucieczkę od swego życia. W powołaniu natomiast nie ma nic z ucieczki. Mateusz może pozostawić dom, pracę i bogactwo, ponieważ Jezus swoją obecnością uporządkował te rzeczywistości. Miłosierdzie wobec grzeszników przejawia się przywróceniem właściwej hierarchii wartość w ich życiu.
Czytania: 1Sm 8,1-7; Ps 89; Mk 2,1-12
Aby chory mógł odzyskać zdrowie, mężczyźni niosący go do Jezusa gotowi są rozwalić dom. Najważniejsze dla nich jest to, aby paralityk znalazł się przed Panem. Tak wiele mężczyźni z dzisiejszej Ewangelii, są w stanie zrobić dla paralityka. W ich postawie odsłania się nie tylko siła fizyczna, lecz także moc wiary. Oni uwierzyli, że Jezus może uzdrowić chorego.
Bolesne jest to, że jedni pomagają chromemu, inni zaś, w tym samym czasie „debatują w swoim sercu”, jakim prawem Jezus odpuszcza grzechy. Dla Jezusa ważny jest człowiek będący w potrzebie. Nie jest istotne to, co powiedzą uczeni w Piśmie i faryzeusze. Chrystus patrzy na tego, który wierzy w Jego moc uzdrawiającej miłości. Oby naszym przyjaciołom nigdy nie zabrakło wiary i determinacji.
Również, abyśmy my sami, potrafili być takimi przyjaciółmi dla tych, którzy w naszym otoczeniu realnym czy wirtualnym, tego potrzebują.
Może nie zdajemy sobie nawet sprawy, jak wiele zależy od wytrwałości kilku osób i jak wiele opóźnień i kłopotów może sprawić brak wytrwałości, zniechęcenie jednej z nich.
Czytania: 1Sm 4,1b-11; Ps 44; Mk 1,40-45
Trędowaty za życia był już człowiekiem niejako martwym. Nie miał żadnych praw religijnych i społecznych, wyłączony z wszelkiego kultu i życia we wspólnocie. Wygnany na pustynię, bez relacji z drugim człowiekiem był skazany na „piekło samotności”. Jedynym jego prawem było ogłaszanie „jestem nieczysty”. Jakże to wielki dramat człowieka! Jezus wchodzi w tę beznadziejną krainę śmierci, by ogłosić miłość Boga i obdarzyć życiem. Słowa Jezusa – „Chcę, bądź oczyszczony” – są pragnieniem Boga ratowania każdego człowieka i przeprowadzenia go ze śmierci do życia. Oczyszczony trędowaty jest typem nowego człowieka stworzonego i odrodzonego w Chrystusie, który został wyrwany ze szpon wykluczenia i śmierci. Wolą Boga jest, aby wszyscy zostali zbawieni, ale najpierw zaprzestali wątpić i wołali z ufnością do Boga: Jeżeli chcesz możesz mnie oczyścić.
Czytania: 1Sm 3,1-10.19-20; Ps 40; Mk 1,29-39
Jest dziś wielu leżących, jak teściowa Szymona. Sami bardzo często leżymy i to powaleni nie gorączką, nie chorobami ciała, ale powaleni chorobami duszy. O tych chorobach duszy w tej Ewangelii również jest mowa. Do Jezusa bowiem przychodzą ludzie chorzy, ale i opętani, zniewoleni.
Pan Jezus chce każdego z nas podnieść z tej sytuacji, w jakiej jesteśmy, z naszej choroby, z naszej nędzy. Nie tyko z choroby ciała, na czym najczęściej nam zależy, ale chce nas przede wszystkim podnieść z choroby duszy. Jezus chce nas wydźwignąć spod panowania szatana, z tego przygniecenia, które sprawia, że trudno jest nam podnieść głowę i wzrok ku niebu, że trudno jest nam myśleć o Bogu. Jezusowi bardzo zależy na tym, żeby każdy, kto jest udręczony, przychodził do Niego, żeby każdy mógł o Nim usłyszeć.
Pan Jezus, chodząc po ziemi, nie zatrzymywał się tylko w jednym miejscu, ale szedł ciągle dalej i dalej, żeby każdy mógł doświadczyć Jego mocy, która wyzwala, podnosi, daje nadzieję i życie.
Czytania: 1Sm 1,9-20; Ps:1Sm 2,1-7; Mk 1,21-28
Dzisiejszy fragment Ewangelii prowadzi nas do Kafarnaum, gdzie Pan Jezus naucza w tamtejszej synagodze w dzień szabatu. Jego nauka była inna niż tych nauczycieli, których mieszkańcy Kafarnaum do tej pory słuchali, i dlatego, gdy oni byli zdumieni tą nauką i zastanawiali się nad jej pochodzeniem, złe duchy rozpoznały w Jezusie Syna Bożego. Duch nieczysty, obecny w jednym z przebywających w synagodze, krzyczał, skupiając dodatkowo uwagę zgromadzonych. Jezus więc rozkazał mu: „Milcz i wyjdź z niego!” . Wyrzucenie złego ducha wzbudziło jeszcze większe zdumienie wśród obecnych w synagodze i szybko rozeszła się po okolicy wieść o tym, że duchy nieczyste są posłuszne Jezusowi.
Demony były tymi, które jako pierwsze rozpoznały prawdziwą tożsamość Jezusa, gdyż był ich największym zagrożeniem. Jezus natomiast nie chciał, aby u początku Jego publicznej działalności ludzie dowiedzieli się, kim On jest, i to od duchów nieczystych. Każdy człowiek miał dojść do tej prawdy samodzielnie i w odpowiednim czasie, dlatego Jezus nakazywał milczenie demonom, dokonując jednocześnie egzorcyzmu i pokazując swoją władzę nad nimi. My również musimy dojść do prawdziwego poznania Jezusa własną drogą, na której On nas nieustannie umacnia i podtrzymuje.
Czytania: 1Sm 1,1-8; Ps 116B; Mk 1,14-20
„Pójdźcie za Mną”
Jezus nie zagarnia uczniów automatycznie, zaprasza tych, których chce, tych, którzy są gotowi do radykalizmu, do natychmiastowego pójścia za Nim. Tak na słowa Jezusa zareagowali uczniowie: Szymon i Andrzej, a potem Jakub i Jan. Szymon i Andrzej zostawili sieci w chwili powołania, a Jakub i Jan sieci, ojca i najemników w łodzi, a więc znacznie więcej. Jedni i drudzy chcieli stać się rybakami ludzi, mimo że wiedzieli, jak trudna jest sztuka łowienia ryb.
Pójście za Jezusem wymaga natychmiastowego wyruszenia w drogę. Z czegoś należy wyjść, by wejść w inną rzeczywistość, styl życia, jakość myślenia . Od czegoś trzeba odejść, porzucić, zostawić, aby „wierzyć w Ewangelię” i dostrzec zbliżające się Królestwo Niebieskie
Czytania: Iz 42,1-4.6-7; Ps 29; Dz 10,34-38; Mt 3,13-17
W Jordanie zanurzali się grzesznicy pragnący odnowy życia. Szukali oczyszczenia. Do tej rzeki wylewali swoje łzy, obmywali w niej ciała naznaczone grzechem. Jordan to rzeka ludzkich grzechów. Stopy Jezusa dotknęły dna tej rzeki. Bóg zstępuje na samo dno ludzkiej biedy. Bierze na siebie nasz los, nasze grzechy, łzy, zwątpienia. Zanurza się w tej ludzkiej rzece po to, by nad nami, grzesznikami, otwierać niebo. Ukryty wśród słabych, biednych, zrozpaczonych. Solidarny z tłumem ubogich, jeden z nich. Jan powtarzał, że nie jest godny rozwiązywać rzemyka u sandałów Mesjasza, a oto Mesjasz zanurza się przed nim, do jego stóp. Bóg lubi zaskakiwać. Otwiera niebo, objawia Trójcę Świętą
Czy wierzymy, że to dla nas Bóg otworzył niebo i wskazał na „Syna Umiłowanego”?
Czy wierzymy, że to dla nas chrzest Tego, który przyszedł bez grzechu, byśmy zrozumieli wielkość pokory?
Czytania: 1J 4,19-5,4; Ps 72; Łk 4,14-22a
Mieszkańcy miasteczek i wiosek oraz przełożeni synagog zapraszali Jezusa do przemawiania podczas nabożeństwa. Wszyscy byli zaskoczeni znajomością i zrozumieniem Pisma przez Jezusa. Podczas nabożeństw, które odprawiano w szabat w synagodze, śpiewano Psalmy, czytano fragmenty Tory i Proroków, słuchano kazania na temat czytanych fragmentów.
Jezus wracając do Nazaretu przychodzi do świątyni. Przychodzi ze świadomością, iż Duch Święty spoczywa na Nim. Przychodzi ten sam, jakiego wszyscy znali, a przynajmniej tak sądzili. Jezus żył w rodzinie, w Nazarecie: posłuszny, zależny, oddany. Natomiast teraz ujawnia się Jego misja. Treścią jej, jest głoszenie dobrej nowiny.
W synagodze, Jezus rozpoczyna swoją obecność wobec mieszkańców Nazaretu w sposób odnowiony. Słowo, które odczytał, skłania ich do patrzenia na Niego: „oczy wszystkich w synagodze, były w Nim utkwione”.
Nam również potrzeba przechodzić od słuchania słowa Bożego, do wpatrywania się w Jezusa, do Jego kontemplacji.
