Czytania: Pwt 7,6-11; Ps 103; 1J 4,7-16; Mt 11,25-30
„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca”
Jezus wskazuje na trzy warunki przyjęcia Jego pokrzepienia i ukojenia dla duszy. Pierwszym jest to, że trzeba do Niego po prostu przyjść. Inaczej Jego zaproszenie pozostanie daleką perspektywą – pociągającą, ale nieosiągalną; czymś w rodzaju kartki z wakacji w jakimś bardzo odległym kolorowym ziemskim raju. Trzeba świadomie stanąć, a raczej ciągle na nowo stawać w Jego obecności. Drugim warunkiem jest wzięcie na siebie Jego jarzma. Chodzi oczywiście o Jego naukę, która w Ewangelii Mateuszowej została tak pięknie zaprezentowana w Kazaniu na Górze . Jednak nie jedynie o znajomość tej nauki chodzi. Chodzi o decyzję naśladowania Go. I to jest trzeci warunek: jest nim gotowość do stania się Jego uczniem, do kształtowania swojego wnętrza, a więc świata swoich myśli, zamiarów i pragnień, według Jego cichego i pokornego serca.
Czytania: Dz 11,21b-26;13,1-3; Ps 98; Me 10,7-13
„Idźcie i głoście”
Na drogę ewangelizacji nie potrzeba rzeczy materialnych: torby, sandałów, kija.
Torba może być okazją do gromadzenia dóbr.
Sandały okazją szukania wygód.
Kij podróżny może odstraszać, dawać okazję do opędzania się od natrętów.
Na drogę ewangelizacji trzeba iść z sercem wypełnionym miłością, radością, pokojem.
To są dary „darmo otrzymane”, które trzeba pomnażać „darmo dając”
Rozdawanie darów duchowych ma zapewnić zapłatę „za swoją pracę”, bo głoszenie Ewangelii to praca dla królestwa Bożego”.
Czytania: 1Krl 18,20-39; Ps 16; Mt 5,17-19
„Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić”
Prawo Starego Testamentu zostało utrwalone głównie w Dekalogu i nadal obowiązuje. Boskie prawo moralne jest fundamentem naszego życia, fundamentem relacji człowieka do Boga oraz do innych ludzi. Jest niezmienne i nie podlega dyskusji. Niestety, są tacy, dla których słowa Jezusa są przestarzałe, którzy chcieliby znieść niewygodne przykazania, ale Ewangelia i prawo Boże to nie kwestia mody czy zmieniającej się kultury. Tu chodzi o nasze dobro. Bez prawa w sercu człowieka rodzi się nieład, który prowadzi do bezprawia.
Czytania: 1Krl 17,7-16; Ps 4; Mt 5,13-16
Jesteśmy u stóp góry błogosławieństw i słuchamy słów Jezusa. Mówi nam, że jesteśmy solą i światłem dla świata. Dwa symbole, których znaczenie jest nam dobrze znane. Sól konserwuje i nadaje smak. Światło rozjaśnia ciemności i daje ciepło. Tym uczniowie Jezusa mają być dla świata, który stracił poczucie smaku – sensu życia, i który błądzi w ciemnościach. Ważne jest jednak również i to, przed czym Jezus ostrzega. Sól może stracić smak. Światło może chcieć się ukryć. Pozbawioną smaku sól będą już tylko deptać ludzkie stopy. Uczeń Jezusa, który nie żyje duchem Błogosławieństw, ale razem ze wszystkimi biegnie za pożądaniami świata – nie nawróci nikogo, nikogo nie ocali, bo sam jest zgubiony. Uczeń Jezusa, który nie chce świadczyć, który chowa swoją wiarę „na prywatny użytek” również sprzeciwia się swemu powołaniu. Nic tak nie daje smaku życiu i nic tak nie wnosi światła w ciemności, jak dobre uczynki pełnione z miłości do Boga i ludzi.
Czytania: 1Krl 17,1-6; Ps 121; Mt 5,1-12
Jezus pragnie, byśmy byli święci. W dzisiejszej Ewangelii, w Ośmiu Błogosławieństwach, wzywa nas do pięknego życia. Święci to błogosławieni, czyli szczęśliwi. To ci, którzy są miłosierni, czystego serca, wprowadzający pokój i cierpiący prześladowania. Nie trzeba szukać recepty na świętość, wystarczy żyć Ośmioma Błogosławieństwami. Jakże często zastanawiamy się czy takie życie jest możliwe, czy w dzisiejszym świecie nie jest to zbyt wygórowane żądanie. Mimo, że jesteśmy słabi i grzeszni, Bóg pragnie naszej świętości i wzywa każdego z nas po imieniu, abyśmy byli święci i żyli w miłości, w komunii z naszymi braćmi, siostrami, Wszystkimi Świętymi i tymi, którzy potrzebują jeszcze oczyszczenia, a który poprzedzili nas na drodze do Ojczyzny Niebieskiej.
Czytania: Oz 6,3-6; Ps 50; Mt 9,9-13
Wszystko działo się w Kafarnaum, w którym znajdował się punkt celny. Pobierano w nim opłaty na rzecz Rzymian za prowadzony handel rybami. Parający się tą czynnością celnicy uchodzili wśród Żydów za permanentnych grzeszników, oszukujących z racji zawyżenia ceł dla własnych korzyści, kolaborujących z okupantem oraz trwających w ciągłej nieczystości rytualnej. W takie środowisko wchodzi Pan Jezus, powołuje jednego z nich, Mateusza oraz uczestniczy w uczcie: „gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami”. Reakcja faryzeuszów mogła być tylko jedna, czyli negatywna: „Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?” Faryzeusze, w ciasnocie swoich umysłów okazują się sztywni, zamknięci. Jezus w dalszych słowach wyjaśnia swoją postawę: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają”. Jeśli Jezus mówi o otwarciu na ludzi chorych, to myśli o ich uzdrowieniu. A ponieważ akurat w tej scenie nie pojawiają się chorzy czy niepełnosprawni fizycznie, to chodzi tu ludzi dotkniętych chorobami duchowymi, czyli nade wszystko grzechami. Lekarstwem dla człowieka grzesznego jest szczere otwarcie się na Boże miłosierdzie. To otwarcie się człowieka na miłosierdzie wyraża się w żalu, nawróceniu i zadośćuczynieniu.
Czytania: 2Tm 4,1-8; Ps 71; Mk 12,38-44
„Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni”.
Niezwykłą osobą na tle zarozumiałych i nadętych uczonych w Piśmie jest uboga wdowa. Jezus jest wyraźnie wzruszony tą kobietą. Dała z serca, nie z tego, co jej zbywało. Gdy człowiek z serca daje, zawsze daje najwięcej. To jest najcenniejszy dar – serce, które kocha, które jest hojne. Była dyskretna we wrzucaniu pieniędzy do skarbony. Jezus zobaczył jej dar. Jego pociągają ludzie wrażliwi, o pięknym sercu, którzy dają wszystko. Ważne jest wykształcenie, posiadanie cennych przedmiotów, znajomości, pieniądze ułatwiające życie, lecz najważniejsze jest piękne, wrażliwe, czułe, dobre serce. To jest największym bogactwem człowieka. Bogu nie można dać ani za dużo, ani za mało lecz wszystko, całego siebie.
Czytania: 2Tm 3,10-17; Ps 119; Mk 12,35-37
Dziś Jezus odsłania nam cząstkę swojej tożsamości. Nie mówi przy tym wprost: Ja jestem Mesjaszem i Ja jestem Bogiem. Jezus wie, że o wiele cenniejsze i głębsze będzie, gdy Jego słuchacze, oświeceni łaską Ducha Świętego, sami odkryją tę prawdę. Jezus natomiast podprowadza ich pod to odkrycie, a czyni to odwołując do słów uczonych w Piśmie oraz do samego Pisma. Pokazuje niespójność tych dwóch źródeł oraz jednoznacznie opowiada się za wyższością drugiego. Psalm 110, przypisywany królowi Dawidowi, nazywa Mesjasza Panem, a zatem nie jest On tylko synem Dawida, jest dla króla kimś więcej. Jezus prowokuje, zmusza do myślenia. Jakby nie mógł się doczekać, by ludzie Go rozpoznali. Po to przecież przyszedł i wie, że to właśnie da ludzkim sercom spełnienie i szczęście. Nie tylko sercom tych osób, które wtedy słuchały Go w świątyni, ale także dziś naszym sercom. Usłyszmy to Jego pragnienie, rozpoznajmy Jego tęsknotę. Rozpoznajmy Jezusa.
Czytania: Pwt 8,2-3.14b-16a; Ps 147B; 1Kor 10,16-17; J 6,51-58
„Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim”.
Dla słuchaczy Jezusa to oświadczenie musiało być szokiem. Od wieków nie wolno im było spożywać nawet krwi zwierząt, a tu Prorok z Nazaretu wzywa ich do spożywania Jego Ciała i Jego własnej Krwi. Uznali tę mowę za pozbawioną sensu i zrazili się do Jezusa
Sposób realizacji zdumiewającej zapowiedzi Jezusa został wyjaśniony w Wieczerniku. Tam bowiem Syn Boży podał do spożycia swoje Ciało pod postacią chleba i swoją Krew pod postacią wina. Eucharystia to zostawiona przez Chrystusa ciągle otwarta możliwość przenoszenia doczesności w wieczność, a mówiąc dokładniej zamieniania krótkiego czasu ludzkiego życia na ziemi w wieczną Bożą egzystencję. My ciągle mamy tendencje do ściągania Boga na ziemię, przykrawania Go do wymiarów naszej małej doczesności. Tymczasem Pan Bóg ma inne zamiary. Pragnie pomóc nam w dorastaniu do wymiarów Jego nieograniczonej wieczności. Każde przyjęcie Komunii świętej winno pomagać w tym dorastaniu do wymiarów Bożego życia.
Czytania: 2Tm 1,1-3.6-12; Ps 123; Mk 12,18-27
„Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych”
Pytanie o zmartwychwstanie to pytanie o rzeczywistość wieczności. Bóg „jest Bogiem żywych”, więc ta rzeczywistość musi rozpoczynać się w życiu doczesnym. Wybór wieczności musi dokonywać się teraz. Życie to stałe wchodzenie w rzeczywistość wartości Bożych, Bożych tajemnic. Żadna wyobraźnia nie pomoże poznać wieczności. Boga, Jego miłości, pokoju, miłosierdzia można doświadczyć. W wieczność trzeba wierzyć a doczesność jest najtrudniejszym odcinkiem wieczności