Czytania: 2Krl 25,1-12; Ps 137; Mt 8,1-4
Uzdrowienie trędowatego nastąpiło dlatego, że on zbliżył się do Jezusa. Trędowaty wiedział, że nie wolno mu zbliżać się ludzi zdrowych. Dzięki temu odważnemu gestowi zmienił bieg swojej historii życia. Jak widzimy w tym zdarzeniu, nie zawsze wystarczy spotkanie z Jezusem. Wielu ludzi spotykało się z Nim, ale nie każdy upadał przed Nim na kolana, nie każdy prosił Go o interwencję zmieniającą życie, a trędowaty to zrobił. Wierzył w dobroć Jezusa, przełamał w sobie barierę, którą była jego odrażająca choroba i zbliżył się do Niego. Nie wymuszał na Jezusie cudu, zostawił decyzję Jezusowi, mówiąc: Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. W takiej postawie widać gotowość trędowatego na przyjęcie decyzji Jezusa, także takiej, że Jezus będzie chciał, by ten człowiek dalej dźwigał ciężar swojej choroby.
Czytania: 2Krl 24,8-17; Ps 79; Mt 7,21-29
Jezus kończąc Kazanie na Górze, porównuje słuchaczy do budujących. Jedni i drudzy budują dom. Pierwsi troszczą się o fundament, o dokładne wypełnienie wskazań Jezusa, drudzy budują jedynie ściany chrześcijańskiego domu z pięknych haseł wyjętych z Jego kazań.
Domy zostaną poddane próbie. Wówczas objawi się moc tych, które mają fundament, i słabość tych, które go nie mają. Upadek domu chrześcijańskiego życia, zbudowanego z pięknych haseł, jest połączony z dramatem jego właściciela. Zostaje on bezdomny, o ile nie ginie w ruinach tego domu. Ruina domu ujawnia bowiem bezsens dotychczasowego życia.
Czytania: Iz 49,1-6.Ps 139; Dz 13,22-26; Łk 1,57-66.80
„Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna”
Poczęcie Jana Chrzciciela było cudem. Ale cud trzeba umieć przyjąć i go zrozumieć. Zachariasz potrzebował właśnie takiego czasu. Stąd też Bóg pozbawił go na jakiś czas głosu, aby mógł przeżyć pewne sprawy w swoim sercu. Czas rozwiązania dla Elżbiety jest czasem narodzin jej syna. Nie tylko Jan się rodzi, ale też rodzi się w pewnym sensie jego ojciec Zachariasz, odzyskując mowę. Rozwiązują mu się więzy języka a jednocześnie otwiera mu się serce i zaczyna wychwalać Boga. Musiało tak się stać, aby w pełni okazała się Boża moc i Jego łaska. Brak mowy był dla Zachariasza napomnieniem i upokorzeniem. Moment odzyskania mowy jest dla kapłana momentem wyzwolenia wdzięczności i wysławiania Boga, nie tylko za rzeczy dobre, ale także za to, co łączy się z cierpieniem.
Czytania: 2Krl 19,9b-11.14-21.31-35a.36; Ps 48; Mt 7,6.12-14
„Wchodźcie przez ciasną bramę”
Ciasna brama była wykorzystywana do przedostania się na zewnątrz, kiedy bramy zostały zamknięte. Był to otwór w murze miasta. Wielu nie znało tego przejścia. Wejście do życia wiecznego jest trudne, natomiast droga prowadząca do potępienia jest łatwa.
Droga przestronna wskazuje na wybór tego, co łatwe i wygodne. Nie istnieją żadne utrudnienia w podążaniu tą drogą. Kiedy jest mowa o drodze wąskiej, nie tyle chodzi o małą przestrzeń drogi, ile drogę przepełnioną przechodzącymi, dlatego ciasną. Ta droga, jest drogą ucisku i utrapienia. Droga sprawiedliwości chrześcijańskiej wymaga trudu i cierpienia, dlatego wielu jej nie podejmuje.
Czytania: 2Krl 17,5-8.13-15a.18; Ps 60; Mt 7,1-5
„Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”
Jezus ostrzega nas dzisiaj przed niebezpieczeństwem sądzenia innych. Trudno jest nam powstrzymać się od sądzenia i w mniejszym lub większym stopniu jest ono obecne w naszym życiu. Ważne jest to, abyśmy podjęli decyzję pozostawienia sądu i wymierzania sprawiedliwości Bogu. Tylko On widzi serce człowieka. My jesteśmy ślepcami zmagającymi się często z dużo większymi problemami niż ci, których tak łatwo przychodzi nam sądzić. Pozwólmy, aby Bóg rozpoczął w nas proces naszego osobistego uzdrowienia. Ono jest tym, czego nam potrzeba. Nasza sprawiedliwość jest bardzo często naznaczona znamieniem zemsty.
Czytania: Jr 20,10-13; Ps 69; Rz 5,12-15; Mt 10,26-33
„Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą”.
Nosimy w sobie tyle różnego rodzaju lęków. Boimy się gniewu Bożego, boimy się reakcji innych ludzi, odrzucenia, podejmowania decyzji, tego, co czeka nas w przyszłości… Tę listę można kontynuować bez końca. Każdy z nas ma inne lęki, nikt nie jest od nich wolny. Sami nie jesteśmy w stanie sobie z nimi poradzić. Wiele z nich jest zresztą uzasadnionych. Bóg pragnie jednak nas od nich wyzwolić. Wzywa nas do pełnego zaufania Mu, do uczynienia odważnego kroku wiary, dzięki któremu w pełni Mu zawierzymy. Jeśli powierzymy się Bożej Opatrzności i będziemy podążać za głosem Jezusa Pasterza, nic złego nie może nas spotkać. Nie oznacza to, że będziemy wolni od przeciwności losu czy ludzkiej niechęci. On jednak zawsze weźmie nas w obronę. Każdy z nas wezwany jest do odwagi, bo kto się lęka, nie osiągnie doskonałej miłości
Czytania: 2Krn 24,17-25; Ps 89; Mt 6,24-34
„ Nie możecie służyć Bogu i Mamonie”.
Jezus wyraźnie ostrzega swoich uczniów, że nie mogą służyć Bogu i mamonie. Złudne jest myślenie, że uda nam się pogodzić służbę Bogu i służbę wartościom tego świata. Opatrzność Boża troszczy się tylko o takiego człowieka, który prawdziwie oddaje swoje życie Bogu. Podwójna moralność, faryzeizm i hipokryzja nie mogą podobać się Bogu. Żyć Ewangelią oznacza żyć w prawdzie. Królestwo Boże jest bezcennym darem i skarbem. Bóg zatroszczy się bowiem o podstawowe potrzeby człowieka jeśli będzie Jemu służył.
Słowo „mamona” oznacza bogactwo, a Jezus dodatkowo ukazuje, że człowiek z bogactwa czyni sobie bóstwo. Bogactwo może prowadzić do chciwości i nadmiernego gromadzenia skarbów. Człowiek jest jedynie rządcą tego, co otrzymał od Boga.
Czytania: 2Krl 11,1-4.9-18.20a; Ps 132; Mt 6,19-23
Jezus mówi nam, że naszą pracą winniśmy zdobywać dobra materialne, ale nie podporządkowywać im całego naszego życia. Bo nasze ludzkie życie nie polega na samym gromadzeniu kosztowności i władzy. Są to wartości przelotne, które kończą się wraz z naszym odejściem z tego świata. I nawet, gdybyśmy to wszystko wzięli do naszego grobu, to i tak, tam przecież się nam to na nic nie przyda. Jezus zachęca nas do gromadzenia rzeczy większych, które nie przeminą, a są nimi min.: dobroć serca, przyjaźń, życzliwość i miłość. Wartości to nieuchwytne ludzką ręką, ale za to ile dające radości w naszym ziemskim życiu. I do tego rdza tego przecież nie skonsumuje…
Czytania: Syr 48,1-14; Ps 97; Mt 6,7-15
Modlitwa Ojcze nasz zawiera wszystko, co człowiek wierzący powinien powiedzieć Bogu. Zaczyna się wezwaniem Ojcze, bo nasz Bóg to „Ojciec, który jest”, a istotą Jego ojcostwa jest miłość. Każda z próśb przedstawionych w tej modlitwie to prośba o jej objawienie. Taka modlitwa nie wraca do nas bezowocnie, lecz dociera do Boga i wyprasza to, co jest nam potrzebne: codzienny chleb, odpuszczenie grzechów, uwolnienie od pokus, wybawienie od zła. Kiedy prosimy naprawdę jak dzieci Boże, to nasza modlitwa spełnia swe posłannictwo. Musimy wyzbyć się pychy, każącej robić wszystko po swojemu, a przyjąć postawę dziecka, które w Bogu widzi najlepszego Ojca. Tego uczy nas modlitwa Ojcze nasz.
Czytania: 2Krl 2,1.6-14; Ps 31; Mt 6,1-6.16-18
Jezus przestrzega dziś przed postępowaniem na pokaz. Przypomina, że nie wszystko jest przeznaczone dla ludzkich oczu. Jałmużna, modlitwa i post mają w sobie coś z intymności. Trzeba je podejmować w ukrytym zjednoczeniu z Bogiem. Jeśli zostają wystawione na widok publiczny, mocno tracą na wartości. Przywykliśmy do publicznych, medialnych zbiórek, w czasie których chwalimy się, że pomagamy w kwestowaniu, że popieramy tę czy inną akcję. Przyzwyczailiśmy się do modlitewnych spotkań, organizowanych we wspólnocie. Czasem grupowo przystępujemy do postów w jakiejś intencji. Nie można tego negować i krytykować, bo owe działania są potrzebne, ale o wiele cenniejsze jest to, co wydarza się w ukryciu, w ciszy, bez ludzkich oczu, kamer i fleszy, bez publicznego ogłaszania w mediach. Nawet nie domyślamy się, jaką wartość ma nasza osobista modlitwa, złożona z prostych słów, rozproszeń i łez; jak cenna jest jałmużna, ofiarowana po małej lub wielkiej walce stoczonej w sercu i głowie; jak wartościowy jest post, podejmowany w ważnej dla nas intencji. Bóg widzi wszystko. On przenika nasze myśli, uczucia i pragnienia. On wie wszystko. Zawsze i wszędzie ukierunkowujmy naszą modlitwę i ofiarę na Pana. Dzięki Jego łasce, zaowocują konkretnym dobrem.