Czytania: 2Tm 3,10-17; Ps 119; Mk 12,35-37
Dziś Jezus odsłania nam cząstkę swojej tożsamości. Nie mówi przy tym wprost: Ja jestem Mesjaszem i Ja jestem Bogiem. Jezus wie, że o wiele cenniejsze i głębsze będzie, gdy Jego słuchacze, oświeceni łaską Ducha Świętego, sami odkryją tę prawdę. Jezus natomiast podprowadza ich pod to odkrycie, a czyni to odwołując do słów uczonych w Piśmie oraz do samego Pisma. Pokazuje niespójność tych dwóch źródeł oraz jednoznacznie opowiada się za wyższością drugiego. Psalm 110, przypisywany królowi Dawidowi, nazywa Mesjasza Panem, a zatem nie jest On tylko synem Dawida, jest dla króla kimś więcej. Jezus prowokuje, zmusza do myślenia. Jakby nie mógł się doczekać, by ludzie Go rozpoznali. Po to przecież przyszedł i wie, że to właśnie da ludzkim sercom spełnienie i szczęście. Nie tylko sercom tych osób, które wtedy słuchały Go w świątyni, ale także dziś naszym sercom. Usłyszmy to Jego pragnienie, rozpoznajmy Jego tęsknotę. Rozpoznajmy Jezusa.
Czytania: Pwt 8,2-3.14b-16a; Ps 147B; 1Kor 10,16-17; J 6,51-58
„Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim”.
Dla słuchaczy Jezusa to oświadczenie musiało być szokiem. Od wieków nie wolno im było spożywać nawet krwi zwierząt, a tu Prorok z Nazaretu wzywa ich do spożywania Jego Ciała i Jego własnej Krwi. Uznali tę mowę za pozbawioną sensu i zrazili się do Jezusa
Sposób realizacji zdumiewającej zapowiedzi Jezusa został wyjaśniony w Wieczerniku. Tam bowiem Syn Boży podał do spożycia swoje Ciało pod postacią chleba i swoją Krew pod postacią wina. Eucharystia to zostawiona przez Chrystusa ciągle otwarta możliwość przenoszenia doczesności w wieczność, a mówiąc dokładniej zamieniania krótkiego czasu ludzkiego życia na ziemi w wieczną Bożą egzystencję. My ciągle mamy tendencje do ściągania Boga na ziemię, przykrawania Go do wymiarów naszej małej doczesności. Tymczasem Pan Bóg ma inne zamiary. Pragnie pomóc nam w dorastaniu do wymiarów Jego nieograniczonej wieczności. Każde przyjęcie Komunii świętej winno pomagać w tym dorastaniu do wymiarów Bożego życia.
Czytania: 2Tm 1,1-3.6-12; Ps 123; Mk 12,18-27
„Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych”
Pytanie o zmartwychwstanie to pytanie o rzeczywistość wieczności. Bóg „jest Bogiem żywych”, więc ta rzeczywistość musi rozpoczynać się w życiu doczesnym. Wybór wieczności musi dokonywać się teraz. Życie to stałe wchodzenie w rzeczywistość wartości Bożych, Bożych tajemnic. Żadna wyobraźnia nie pomoże poznać wieczności. Boga, Jego miłości, pokoju, miłosierdzia można doświadczyć. W wieczność trzeba wierzyć a doczesność jest najtrudniejszym odcinkiem wieczności
Czytania: 2P 3,12-15a.17-18; Ps 90; Mk 12,13-17
Faryzeusze i zwolennicy Heroda udawali szacunek wobec Jezusa. Tymczasem byli zaciekłymi przeciwnikami Pana planując Jego pochwycenie i wydanie na śmierć. Snuli nad Nim pajęczynę podstępu zbierając argumenty przeciwko Jezusowi w zamierzonym procesie. Jezus mówi bardzo wyraźnie, że Cezarowi należy oddać pieniądze, a Bogu siebie samego, ponieważ człowiek jest wyłączną własnością Boga. Umysł człowieka, jego wola, serce i sumienie należą do Boga, są Jego własnością. Człowiek nie może ich oddać, sprzedać komuś innemu, jakiemukolwiek władcy na tej ziemi. Szukamy odpowiedzi na pytanie, czy nie dokonujemy podziału na sakralny i świecki obszar życia? Dokonując takich podziałów powodujemy to, że nie uznajemy obecności Boga w sferze życia świeckiego. Bóg i Jego prawo może i powinno przenikać całe ludzkie życie. Gdziekolwiek człowiek przebywa, czymkolwiek się zajmuje, jest własnością Boga. Powinniśmy bronić się przed tymi, którzy usiłują podporządkować sobie własność Boga tworząc prawa i obyczaje sprzeczne z Jego nauczaniem.
Czytania: 2P 1,2-7; Ps 91; Mk 12,1-12
„Pewien człowiek założył winnicę”,
Dobroć pana winnicy wydaje się niewyczerpana, a z ludzkiego punktu widzenia nawet naiwna. Bardzo poważnie traktuje on dzierżawców, którzy postępują coraz gorzej. Właściciel winnicy, wobec narastającego z ich strony zła, mówi z nadzieją: Uszanują mojego syna. Tak się nie stało! Schwytali go, zabili i wyrzucili z winnicy. Starsi ludu dobrze zrozumieli to wszystko, bo przecież dawno powzięli myśl o schwytaniu i zabiciu Syna Bożego. Ta przypowieść nie straciła nic na aktualności. My, jak niegdyś Izrael, jesteśmy tą piękną winnicą umiłowaną przez Boga. On oczekuje, że będziemy wydawali dobre owoce. Pamiętajmy, że przyjdzie czas, kiedy będziemy z tego dokładnie rozliczeni.
Czytania: Wj 34,4b-6.8-9; Ps:Dn 3,52-56; 2Kor 13,11-13; J 3,16-18
„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”
Bóg zstąpił z nieba, dla wywyższenia poniżonego człowieka. Człowiek nie jest zdolny do wywyższenia siebie. Może uczynić to jedynie Ten, który go kocha. Jezus wywyższony na krzyżu jest znakiem miłości, jaką Bóg ma ku nam. On na krzyżu jest naszym zdrowiem i życiem. Krzyż jest bramą do życia. Jedynie taki, na którym cierpiał i umarł Syn Boży. Wszyscy jesteśmy powołani do zbawienia, ale trzeba przejść przez bramę Krzyża. Całe życie Syn Człowieczy przeznaczył na to, aby uchronić nas od potępienia.
Bóg chce zbawić każdego człowieka, bo każdego kocha. Jego miłość nie jest teorią – przybrała ona konkretne kształty: Syna Bożego wywyższonego na krzyżu. Jest to miłość trudna, miłość przebaczająca i ofiarna. Ale trzeba tę miłość przyjąć i z zaufaniem odpowiedzieć na nią .
Czytania: Jud 17,20b-25; Ps 63; Mk 11,27-33
„Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę, żeby to czynić?”.
Zapewne za każdym razem, gdy Jezus przychodził do świątyni, gromadziły się wokół Niego tłumy, które z wielkim podziwem witały Go. Jego autorytet potwierdzały dokonywane cuda oraz nauka z mocą. Nic więc dziwnego, że obecność Jezusa zaniepokoiła poważnie przełożonych Izraela. Ich pytanie o władzę Jezusa nie jest przejawem troski, lecz zazdrości. Kapłani i starsi ludu widzą, że lud zwraca się ku Jezusowi, jak niegdyś szedł za Janem Chrzcicielem. Skoro jednak nie uwierzyli oni prorokowi, to tym bardziej nie przyjmą Mesjasza. Jezus mógł udzielić jednoznaczną odpowiedź pytającym. Nie zrobił tego. Atakujący pytaniami zamierzali działalność Jezusa sprowadzić i zamknąć w literze prawa. Szukali odpowiedzi w prawie lecz jej nie znaleźli, ponieważ nie rozumieli znaków które Jezus czynił. Nie dostrzegali w nich Bożej obecności i Jego mocy. Człowiek jest skłonny szukać odpowiedzi na pytania tam, gdzie jej znaleźć nie może, nie chcąc uznać tej, jaką Bóg stawia mu przed oczy.
Czytania: 1P 4,7-13; Ps 96; Mk 11,11-25
Przechodzenie z Betanii do Jerozolimy, przeklęcie drzewa figowego, oczyszczenie świątyni, pouczenia dotyczące wiary i modlitwy to szereg wydarzeń, które wydają się niepowiązane ze sobą, ale są – w sposób symboliczny. Jezus wychodzi z Betanii, czyli z domu jego przyjaciół: Marty, Marii i Łazarza. Dziwić więc może, że w drodze poczuł głód. Przecież przyjaciel nie puści swego przyjaciela bez należytego posiłku. Jeszcze większy głód Jezus poczuł, gdy wszedł do świątyni. Nie był to już głód chleba, ale czystego kultu i modlitwy. Dlatego Jezus oczyszcza dom Boży. Przez przykład z figowcem przestrzega On, że uschnie to, co nie będzie oczyszczone. Nasze wnętrze oczyszczamy wiarą i modlitwą.
Czytania: Rdz 22,9-18; Ps 40; Mt 26,36-42
Duch wprawdzie gorliwy, ale ciało słabe. Każdy z nas może bardzo dobrze odnaleźć się w tych słowach Jezusa. Ile to razy podejmowaliśmy decyzję radykalnego nawrócenia, wkroczenia na drogę prawdziwie chrześcijańskiego życia? Czasem nawet udaje się nam to zrealizować na dłuższy lub krótszy czas. Wcześniej czy później jednak potykamy się i misternie układane przez nas cegiełki życia duchowego rozpadają się. Jeśli nie budujemy na Jezusie , to nasz wysiłek jest daremny. Chrześcijaństwo nie jest religią, w której musimy udowadniać Bogu i sobie samym, jak wielkimi siłaczami duchowymi jesteśmy. Wręcz przeciwnie, chodzi w nim o uznanie własnej słabości i niewystarczalności, o wyznanie własnego grzechu i przyjęcie zbawienia ofiarowanego nam przez Jezusa. On jest jedynym prawdziwym fundamentem i gwarantem naszego zbawienia.
Czytania: 1P 1,18-25; Ps 147B; Mk 10,32-45
„Kielich mój pić będziecie”.
Inaczej ten kielich sobie wyobrażamy, a on przychodzi w takiej szarości dnia i Bóg nie uprzedza, że właśnie teraz podaje nam ten zapowiadany kielich. Z nim łączy się też i miejsce, które trzeba będzie zająć w codziennym życiu. Zwykłe pragnienia i cierpienie, oczekiwania od Boga i upokorzenia ze strony ludzi. Nie ma sensu patrzeć na to, że są: lepsi i gorsi, źle czyniący i dobrze postępujący, godni zaufania i ci, którym nie wolno ufać
A zatem:
Można znosić cierpienia, które po ludzku rzecz biorąc, są krzyczącą niesprawiedliwością
Można żyć w trosce o siebie i innych, ale żyć w braku zrozumienia, życzliwości
Można nie narzekać, nie mówić źle o tych, którzy cię potraktowali inaczej, niż oczekiwałeś.
Można nie poddawać się myślom zwątpienia, rezygnacji, chęci ucieczki.
Czy możemy pić taki kielich?