Czytania: Ez 37,12-14; Ps 130; Rz 8,8-11; J 11,1-45
„Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga”.
Śmierć i pogrzeb Łazarza, które poprzedziły dzisiejszą scenę dialogu Jezusa z Martą, okazują się świadomie wykorzystaną przez Jezusa okazją do objawienia swej mocy nad panowaniem śmierci. W czytanym fragmencie słyszymy wypowiedzianą przez Jezusa deklarację: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem” i powiązane z nią wymaganie wiary w Niego. Ta wiara jest bramą prowadzącą do osobistego doświadczenia pełni życia wolnego od perspektywy śmierci. Jezus ma władzę przywrócić do życia ciało człowieka leżące już od czterech dni w grobie. Ten znak to jednak zaledwie pełna mocy zapowiedź wydarzeń paschalnych, które wkrótce będą udziałem samego Jezusa. Dzisiejsza deklaracja: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem” znajdzie swoje potwierdzenie w wielkanocny poranek i stanie się źródłem nadziei dla kolejnych pokoleń chrześcijan. Pozostaje jednak wyraźna trudność, z którą każdy musi się zmierzyć osobiście. Polega ona na tym, że jest tylko Jeden, który powstał z martwych i tylko On, Jezus Chrystus, wskrzesza do życia wiecznego. Oczekuje On od nas przyjęcia postawy zaufania, złożenia w Nim całej swej nadziei w sposób niepodzielny. Wobec konieczności takiej decyzji możemy znaleźć się w kryzysie, ale jedynie wybór Jezusa daje wolność od lęku o własne życie i uzdalnia do przeżywania życia w całej pełni.