Sobota 5.04.2025

Czytania: Jr 11,18-20; Ps 7; J 7,40-53

 Na początku dzisiejszej Ewangelii jesteśmy świadkami żywej dyskusji, podczas której padają co chwila prawdziwe i ważne stwierdzenia. Tłum, nie mając tego na celu, w kilku krzykliwych zdaniach wykłada naukę o Jezusie. Stwierdza, że jest prorokiem, Mesjaszem, że pochodzi z rodu Dawida, a nawet, że urodził się w Betlejem. Jednak przerzucanie się „prawdami teologicznymi” nie wzbudza wśród tłumu, a także kapłanów i faryzeuszów, wiary w Jezusa Chrystusa.
Są jeszcze inni, początkowo niezauważeni, bohaterowie tej Ewangelii. Wobec podburzonego tłumu, który chce pojmać Jezusa, pozostają w kontraście cisi strażnicy. W jednym zdaniu wypowiadają wyznanie wiary w Boga żywego, który jest Człowiekiem i do nich przemawia. Oni wyrażają prostą wiarę w Osobę Jezusa Chrystusa. Jednak Ewangelista Jan nie chce powiedzieć przez to, że wiara ma się opierać tylko na moim osobistym odczuciu. Stawia kolejnego bohatera, którym jest Nikodem. Przedstawia on jakby „intelektualną” stronę wiary. Odpierając zarzuty „prawne” faryzeuszów, demaskuje ich hipokryzję w spełnianiu Prawa.
Dzisiejszy fragment zachęca nas do zadbania o dwa podstawowe aspekty naszej wiary. Mamy spotkać osobiście Jezusa i jednocześnie dbać o wyznawane prawdy wiary, które również prowadzą nas do Boga.