Czytania: Ga 3,22-29; Ps 105; Łk 11,27-28
„Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je”.
Kobieta zachwyca się Jezusem, mądrością Jego słów do tego stopnia, że zazdrości Matce Jezusa, iż ma takiego Syna. Jezus nie zaprzecza, że szczęściem Maryi była szczególna, rodzinna bliskość z Nim. Jednak podkreśla, że każdy człowiek może budować z Nim bardzo bliską relację, stając się Jego uczniem poprzez słuchanie Jego słowa i wprowadzanie go w życie. Maryja jest najbliższa Jezusowi nie dlatego, że Go urodziła i wykarmiła, lecz dlatego, że zawsze Go słuchała i żyła Jego słowem, była pierwszą i najwierniejszą uczennicą.
Czytania: Ga 3,7-14; Ps 111; Łk 11,15-26
„Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje” (Łk 11,17)
Doprawdy trudno w to uwierzyć, ale niektórzy z bezpośrednich świadków działalności Jezusa i Jego nadzwyczajnych znaków, zwłaszcza wyrzucania złych duchów, zaczęli Mu zarzucać, że współpracuje przy tym z Belzebubem. Jezus wykorzystuje tę sytuację do tego, aby ostrzec swoich słuchaczy, i nas wszystkich, przed niebezpieczeństwem podziałów, jakie mogą zaistnieć nie tylko w społeczeństwie, ale także w Kościele i w każdej wspólnocie, i również w każdym z nas:
Szatan bowiem ciągle szuka sposobu, aby nas oszukać i wskazać niewłaściwą drogę; dlatego musimy modlić się i czuwać, aby z pomocą łaski Bożej odróżniać co pochodzi od Boga, a co od Belzebuba. Jeśli bowiem raz będziemy wybierać wolę Bożą, a innym razem podpowiedzi szatana, nie pozbędziemy się wewnętrznego podziału i nie zaznamy pokoju.
Jest w dzisiejszym fragmencie Ewangelii zdanie Jezusa, które przynosi nam dużo nadziei: „Jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże” (Łk 11,20). Nie mamy wątpliwości, że Jezus wyrzucał złe duchy palcem Bożym, a zatem przyszło już do nas królestwo Boże i ono jest wśród nas. Trzeba jednak ciągle je budować w nas samych i w naszym otoczeniu, tak jak to czynili święci, a w sposób szczególny Maryja, Matka Jezusa i nasza.
Czytania: Ga 3,1-5;Ps:Łk 1,69-75; Łk 11,5-13
Przypowieść o natrętnym przyjacielu, który przychodzi w środku nocy i prosi o pomoc, uczy, że modlitwa musi być wytrwała. „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam”. W Biblii często pojawia się ta myśl, że Bóg lubi ludzi natrętnych, nieustępliwych, „suszących” Mu głowę, nękających po nocy, a nawet wchodzących z Nim w spór. Czy moja modlitwa jest wytrwała, czy jest szturmem do nieba?
Ten święty upór powinien mieć swoje źródło nie tyle w pazerności ludzkiego „ja”, w pysznym oczekiwaniu spełniania przez Boga naszych zachcianek, ile raczej w dziecięcej pewności, że nasz Ojciec nie zostawi nas, że nie pozwoli nam zginąć, że pomoże. Celem modlitwy nie jest bowiem tylko uzyskanie czegoś. Celem modlitwy jest Bóg.
„Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”. No właśnie. To delikatna podpowiedź Jezusa, o co należy przede wszystkim prosić Boga. O Boga! Nie o coś, ale o kogoś. Bo Duch Święty to Bóg żyjący w nas. Tak często koncentrujemy się na Bożych darach, że zapominamy o ich Dawcy.
Czytania: Ga 2,1-2.7-14; Ps 117; Łk 11,1-4
Z Różańcem w dłoni schodzisz do nas-Maryjo
mijając obojętność na niwie umykającego życia.
Ogarniasz czułym spojrzeniem duszę,
gdzie dobro walczy ze złem
Wspierasz nas każdym paciorkiem
od zadziwienia zwiastowaniem
do zachwytu zmartwychwstaniem
Idziesz tak przez ludzkie zwykłe sprawy
i pociągasz do Siebie tych,
którzy przez paciorki Różańca
widzą się w lustrze własnego sumienia.
Czytania: Ga 1,13-24; Ps 139; Łk 10,38-42
Marta przyjmowała Jezusa w swoim domu i na pewno od kilku dni przygotowywała się do tego przyjęcia, a kiedy On przybył, jeszcze zabiegała o wiele. Wyrazem jej szacunku była troska o to, by Chrystusowi przygotować bogaty stół. Objawiała swoją miłość przez dary, które znosiła dla Niego.
Maria pewnie czynnie uczestniczyła w trwającym kilka dni przygotowaniu na przyjęcie Chrystusa. Ale w momencie, kiedy Jezus wszedł pod ich dach, On był najważniejszy. Usiadła i słuchała, co On ma do powiedzenia. Maria wiedziała, że w spotkaniu człowieka z Bogiem nie chodzi o dary, lecz o spotkanie serc. Wiedziała również, że w tym spotkaniu znacznie więcej ma do dania Chrystus.
W postawie Marty i Marii Jezus ukazuje dwa etapy na drodze rozwoju życia religijnego. Pierwszy to etap wielkiego wysiłku, by Bogu dać wszystko, na co człowieka stać, drugi to etap otwarcia siebie na Jego działanie. Wtedy Bóg daje, a człowiek odbiera. Piękno życia religijnego można w pełni odkryć dopiero na tym drugim etapie. Jezus chwaląc postawę Marii wzywa do sięgania po coś lepszego, wzywa do doskonalenia życia religijnego.
Czytania: Ga 1,6-12; Ps 111; Łk 10,25-37
„Będziesz miłował Pana Boga swego… i bliźniego swego”
Nie słowem jak ten kapłan, który pewnie nauczał o miłości, lecz minął obojętnie poranionego człowieka.
Nie pustym czynem służby przy ołtarzu jak lewita, który minął rannego, by się nie zanieczyścić.
Trzeba kochać czynem jak Samarytanin, który nie myślał komu pomaga, ale robi to dobrze. Wzrusza go widok nieszczęśnika, zabiera go do gospody, poleca opiekę i wracając wyrównuje rachunki za dbałość o chorego.
Miłosierdzie to nie tylko przestrzeganie przepisów, lecz współczucie i konkretna pomoc. Może warto rozejrzeć się wokół, by bardziej konkretnie okazać miłość nie tylko tym, wobec których jest to łatwe ale otworzyć oczy na tych, którzy oczekują wsparcia, miłości.
Czytania: Iz 5,1-7; Ps 80; Flp 4,6-9; Mt 21,33-43
„Był pewien gospodarz, który założył winnicę(……..) oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał”
Jesteśmy, żyjemy, poruszamy się w winnicy Jezusa Chrystusa. To On nas zabezpiecza i chroni. Wyrazem wielkiej troski Boga jest mur okalający winnicę, powstrzymujący napór sił wrogich człowiekowi. Bóg jest zainteresowany rozwojem człowieka. Wszechstronny jego rozwój miał być również radością Boga. Ludzie szybko zapominają o tym który jest Dawcą wszystkiego, a to co posiadają, jest darem danym w użytkowanie. Bóg posyła do swojego ludu proroków, którzy upominają go, aby żył według Przymierza które zawarł. Wysłannicy Boga byli lekceważeni, poniżani a nawet zabijani, gdy nawoływali do wierności wobec przyjętych zobowiązań. Wierność jest zagrożona, między innymi tam, gdzie człowiek usiłuje przypisać sobie to, co do niego nie należy, co nie jest jego własnością. Konieczne jest oddanie Bogu tego, co należy do Niego. Faryzeusze bardzo szybko zorientowali się, że Jezus mówi o sobie, przedstawiając sytuację syna posłanego przez gospodarza winnicy. Jako Osobę dla nich bardzo niewygodną poczęli Go odrzucać, a w konsekwencji zmierzać do zabicia Syna Bożego. Człowiek nie mając argumentów racjonalnych, jest w stanie posługiwać się emocjami, których celem jest niszczenie osoby inaczej myślącej.
Czytania: Hi 42,1-3.56; Ps 119; Łk 10,17-24
„Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom”.
Wiara nie jest wyłączną dziedziną ludzi wykształconych, znaczących w świecie, przywódców religijnych, a nawet proroków. Wiara może zrodzić się w ludziach prostych, odrzuconych i poniżanych. Bo wiara jest darem, rodzi nadzieję, zaufanie i przemianę życia na takie, które podoba się Bogu. Wiara ludzi prostych, przyciąga ludzi do Boga, a wiedza i mądrość zasłania Boga wielu innym. Zbawia wiara, a nie sama wiedza o Bogu, nie zarozumiałość z powodu własnych osiągnięć w pobożności.
Czytania: Wj 23,20-23; Ps 91; Mt 18,1-5.10
Obchodzimy dziś wspomnienie świętych Aniołów Stróżów – istot duchowych, które posłane przez Boga, nieustannie nam towarzyszą. Zwiastują nam wielką radość, że jesteśmy dziećmi Boga, otoczonymi przez Niego czujną opieką i pilnie strzeżonymi na wszystkich naszych drogach, także tych, które po ludzku wydają nam się nie do przejścia. On zaprasza nas, byśmy przychodzili do Niego jako Jego dzieci i przyjmowali dary, których nam udziela, przede wszystkim dar życia. Aniołowie, którzy nas strzegą, tego właśnie nas uczą: nie bój się, stań się jak najmniejszy, oddaj się Ojcu, a On cię poprowadzi, z pomocą duchów niebieskich, po wszystkich twoich drogach.
Czytania: Hi 19,21-27; Ps 27; Łk 10,1-12
Jezus, zanim pośle swoich uczniów, aby głosili Królestwo Boże uświadamia, że tych, którzy są gotowi do tej misji jest niewielu –„robotników mało”. Uczniowie Jezusa otrzymali proste zadanie. Mieli iść do ludzi i wnosić pokój w ich życie, aby potem zasiewać Słowo Boże z prawdą o bliskości Królestwa niebieskiego. To była zwięzła nauka dotycząca prawdy o życiu apostołów. Chrystus powiedział im o wszystkim, co było konieczne, aby wypełnili swoje zadanie. Tak było wówczas i tak jest do dziś. To, do czego Bóg posyła człowieka, może być większe od możliwości jakie człowiek posiada. Świadomość potrzeb tych, którzy pójdą w imię Jezusa rośnie na miarę tego, z jaką