słowo do Słowa

Czytania: Ef 1,15-23; Ps 8; Łk 12,8-12

„Kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone”
Katechizm katolicki wymienia sześć grzechów przeciw Duchowi Świętemu:
1.grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia Bożego,
2. rozpaczać albo wątpić w łaskę Boża
3. sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej,
4. nie życzyć lub zazdrościć bliźniemu łaski Bożej,
5. mieć zatwardziałe serce na zbawienne natchnienia,
6. umyślnie zaniedbywać pokutę aż do śmierci.
Grzech przeciw Duchowi Świętemu jest więc niczym innym jak grzechem zatwardziałości serca, a zatwardziałość taka może prowadzić człowieka do ostatecznego braku pokuty i do wiecznej zguby. Miłosierdzie Boże nie ma granic, a ten , który z pełną świadomością odrzuca przyjęcie miłosierdzia Bożego, odrzuca również przebaczenie swoich grzechów i zbawienie.

Czytania: Ef 1,11-14; Ps 33; Łk 12,1-7

Jezus mówi: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą”. W tych słowach zachęca do odważnego świadectwa o Bogu. Wzywa, by nie lękać się ludzkich prześladowań, nawet takich, które mogą prowadzić do śmierci. Dziś wielu ludzi boi się jednoznacznej postawy chrześcijańskiej. 
Do tego, że człowiek boi się czegoś, obawia czy lęka, wstyd się przyznać. Obawa jest jedna, aby inni nie okrzyknęli kogoś tchórzem. Społeczne nastawienie oczekuje postaw odważnych, ludzi sukcesu i bohaterów.
Jezus wiedział dokładnie, jakie niepokoje mieszkają w ludzkich sercach, co je wywołuje i gdzie szukać rozwiązania tych problemów. Ludzie pocieszają nas: „Nie martw się, jakoś to będzie!”. Pytanie nasuwa się samo: Ale jak to będzie? Chrystus powiedział, czego mamy się obawiać: „Bójcie się Tego, kto po zabiciu ma moc posłać na potępienie”, czyli złego ducha.

Czytania: Ef 1,1-10; Ps 98; Łk 11,47-54

„Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli”
Przywódcy religijni okazywali się tymi, którzy nie pomagali w dążeniu do Boga, lecz wręcz je utrudniali, a nawet uniemożliwiali wkładając na ludzi (prosty lud) ciężary nie do uniesienia, a sami, jednym palcem ciężarów tych nie dotykali.
Człowiek, który nie chce przyznać się do popełnionych błędów, stosuje czasem metodę obrony przez atak. Tak uczynili faryzeusze, którzy „poczęli gwałtownie nastawać na Niego/…/ Czyhali przy tym, żeby Go podchwycić na jakimś słowie”.
Dobrze jest zdobyć się i na taką refleksję, czy nie przeszkadzam innym w życiu blisko Boga?
Może to niewiele, ale w pewnych sytuacjach wystarcza: „przepraszam, popełniłem błąd”

Czytania: Ga 5,18-25; Ps 1; Łk 11,42-46

 „Biada” to okrzyk gniewu lub bólu. Obłuda przewodników religijnych wyzwoliła okrzyk gniewu Jezusa. Biada dlatego, że są zajęci uznawaniem coraz większej ilości roślin za podlegające odkładaniu dziesięciny, a nie zajmują się tym na czym polega sprawiedliwość i miłość Boża. To, co mogłoby służyć duchowemu wykonywaniu Prawa, jest czynione na pokaz. Prawo nie domagało się składania dziesięciny z wysuszonych ziół ogrodowych. Jezus zwraca uwagę, że odrzucili rzeczy ważniejsze w Prawie, a skupili się na rzeczach drugo- i trzeciorzędnych.
Biada dlatego, że lubią uznawać siebie za pierwszych w każdym miejscu. Zamiast pozdrawiać innych, czekają na ich pozdrowienia. Przywódcy i nauczyciele religijni zastosowali do siebie tytuły, które przysługiwały tylko Bogu: Ojciec, Nauczyciel, Przewodnik, Mistrz. Jezus ostrzega: tylko Bóg jest godny przyjmować takie wyrazy szacunku – wszyscy uczniowie są sobie równi.

Czytania: Ga 5,1-6; Ps 119; Łk 11,37-41

„Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości”
Faryzeusze i uczeni w Piśmie stworzyli przepisy, których sami nie przestrzegają, a wymagają od innych. Składają ofiary z rzeczy drobnych a potrzeby bliźniego są im obce.
Obmywają kubki z zewnątrz, a wnętrze pozostaje brudne jak nieczyste są ich serca, intencje i czyny .Człowiek przez praktyki religijne, ograniczone jedynie do wymiaru zewnętrznego, może starać się ukryć swoje wewnętrzne braki. Jest to zagrożenie, o którym Jezus mówi do faryzeusza, ale dotyczy ono każdej osoby ludzkiej. Entuzjazm zewnętrzny, podczas religijnych nabożeństw, nie musi być prawdą o ludzkim wnętrzu. Można w ten sposób skupiać się na stronie przeżyciowej, nie wnikając w to, co oznaczają słowa, czy misteria odnoszące się do wyznawanej przez nas wiary.

Czytania: Ga 4,22-24.26-27.31-5,1; Ps 113; Łk 11,29-32

„To plemię jest plemieniem przewrotnym. żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany”
To dziwne, że najtrudniej jest uwierzyć Bogu, że On jest, że działa, że spełnia prośby. Od Boga ciągle oczekujemy znaku, potwierdzenia, jesteśmy niedowiarkami. Diagnoza Jezusa była bardzo prosta i jasna, a co najistotniejsze – prawdziwa. Na czym polegała przewrotność tych, przed którymi stanął Jezus? Trzeba zwrócić uwagę na nastawienie zgromadzonych. Oni żądali znaku. To był ich postulat. Niby to niewielka różnica: żądać znaku, a prosić o znak. Przewrotni jednak nigdy nie proszą. Oni żądają
A przecież całe nasze życie to jeden wielki Boży znak. Tylko brak nam wiary.
Wierzymy w Boga , nie Bogu.
Modlimy się bez wiary i zaufania.
Oczekujemy bez cierpliwości w czekaniu.
Dziwimy się, że nie rozpoznajemy Bożych planów.
Po prostu brak nam mądrości w wierze, oczekiwanie na znak jest próbą pójścia na skróty
w wierze

Czytania: Iz 25,6-10a; Ps 23; Flp 4,12-14.19-20; Mt 22,1-14

Obraz uczty weselnej przedstawia relację z Bogiem jako święto radości, obfitości i wspólnoty. Porażające w tej scenie jest jednak lekceważenie zaproszenia ze strony pierwszych gości. Przekładają oni zaproszenie Króla nad swoje powszednie sprawy: pole, kupiectwo, codzienne obowiązki. To przestroga przed duchową rutyną i zmaterializowaniem myślenia – kiedy bieżące sprawy i pogoń za stabilizacją przesłaniają nam to, co najważniejsze i wieczne.
Bóg nie rezygnuje z uczty – otwiera drzwi dla wszystkich z rozstajnych dróg, złych i dobrych. Nikt nie jest wykluczony ze względu na swoją przeszłość czy pozycję społeczną. Jednak darmowość zaproszenia nie oznacza braku wymagań. Postać człowieka bez szaty weselnej przypomina, że przyjęcie zaproszenia Boga wymaga wewnętrznej przemiany i zrzucenia z siebie starych nawyków.
Szata weselna to symbol łaski, którą przyjmujemy, i decyzji o zmianie stylu życia. Nie można wejść do Królestwa Bożego i jednocześnie trwać w starej mentalności egoizmu, uraz czy nieuczciwości. Czy pozwalasz Chrystusowi, by codziennie przyoblekał Cię w nową szatę miłości, cierpliwości i pokory?

Czytania: Ga 3,22-29; Ps 105; Łk 11,27-28

„Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je”. 
Kobieta zachwyca się Jezusem, mądrością Jego słów do tego stopnia, że zazdrości Matce Jezusa, iż ma takiego Syna. Jezus nie zaprzecza, że szczęściem Maryi była szczególna, rodzinna bliskość z Nim. Jednak podkreśla, że każdy człowiek może budować z Nim bardzo bliską relację, stając się Jego uczniem poprzez słuchanie Jego słowa i wprowadzanie go w życie. Maryja jest najbliższa Jezusowi nie dlatego, że Go urodziła i wykarmiła, lecz dlatego, że zawsze Go słuchała i żyła Jego słowem, była pierwszą i najwierniejszą uczennicą.

Czytania: Ga 3,7-14; Ps 111; Łk 11,15-26

„Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje” (Łk 11,17)
Doprawdy trudno w to uwierzyć, ale niektórzy z bezpośrednich świadków działalności Jezusa i Jego nadzwyczajnych znaków, zwłaszcza wyrzucania złych duchów, zaczęli Mu zarzucać, że współpracuje przy tym z Belzebubem. Jezus wykorzystuje tę sytuację do tego, aby ostrzec swoich słuchaczy, i nas wszystkich, przed niebezpieczeństwem podziałów, jakie mogą zaistnieć nie tylko w społeczeństwie, ale także w Kościele i w każdej wspólnocie, i również w każdym z nas:
Szatan bowiem ciągle szuka sposobu, aby nas oszukać i wskazać niewłaściwą drogę; dlatego musimy modlić się i czuwać, aby z pomocą łaski Bożej odróżniać co pochodzi od Boga, a co od Belzebuba. Jeśli bowiem raz będziemy wybierać wolę Bożą, a innym razem podpowiedzi szatana, nie pozbędziemy się wewnętrznego podziału i nie zaznamy pokoju.
Jest w dzisiejszym fragmencie Ewangelii zdanie Jezusa, które przynosi nam dużo nadziei: „Jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże” (Łk 11,20). Nie mamy wątpliwości, że Jezus wyrzucał złe duchy palcem Bożym, a zatem przyszło już do nas królestwo Boże i ono jest wśród nas. Trzeba jednak ciągle je budować w nas samych i w naszym otoczeniu, tak jak to czynili święci, a w sposób szczególny Maryja, Matka Jezusa i nasza.

Czytania: Ga 3,1-5;Ps:Łk 1,69-75; Łk 11,5-13

Przypowieść o natrętnym przyjacielu, który przychodzi w środku nocy i prosi o pomoc, uczy, że modlitwa musi być wytrwała. „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam”. W Biblii często pojawia się ta myśl, że Bóg lubi ludzi natrętnych, nieustępliwych, „suszących” Mu głowę, nękających po nocy, a nawet wchodzących z Nim w spór. Czy moja modlitwa jest wytrwała, czy jest szturmem do nieba?
Ten święty upór powinien mieć swoje źródło nie tyle w pazerności ludzkiego „ja”, w pysznym oczekiwaniu spełniania przez Boga naszych zachcianek, ile raczej w dziecięcej pewności, że nasz Ojciec nie zostawi nas, że nie pozwoli nam zginąć, że pomoże. Celem modlitwy nie jest bowiem tylko uzyskanie czegoś. Celem modlitwy jest Bóg.
„Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”. No właśnie. To delikatna podpowiedź Jezusa, o co należy przede wszystkim prosić Boga. O Boga! Nie o coś, ale o kogoś. Bo Duch Święty to Bóg żyjący w nas. Tak często koncentrujemy się na Bożych darach, że zapominamy o ich Dawcy.

Loading...