Czytania: 2Krl 11,1-4.9-18.20a; Ps 132; Mt 6,19-23
Jezus mówi nam, że naszą pracą winniśmy zdobywać dobra materialne, ale nie podporządkowywać im całego naszego życia. Bo nasze ludzkie życie nie polega na samym gromadzeniu kosztowności i władzy. Są to wartości przelotne, które kończą się wraz z naszym odejściem z tego świata. I nawet, gdybyśmy to wszystko wzięli do naszego grobu, to i tak, tam przecież się nam to na nic nie przyda. Jezus zachęca nas do gromadzenia rzeczy większych, które nie przeminą, a są nimi min.: dobroć serca, przyjaźń, życzliwość i miłość. Wartości to nieuchwytne ludzką ręką, ale za to ile dające radości w naszym ziemskim życiu. I do tego rdza tego przecież nie skonsumuje…
Czytania: Syr 48,1-14; Ps 97; Mt 6,7-15
Modlitwa Ojcze nasz zawiera wszystko, co człowiek wierzący powinien powiedzieć Bogu. Zaczyna się wezwaniem Ojcze, bo nasz Bóg to „Ojciec, który jest”, a istotą Jego ojcostwa jest miłość. Każda z próśb przedstawionych w tej modlitwie to prośba o jej objawienie. Taka modlitwa nie wraca do nas bezowocnie, lecz dociera do Boga i wyprasza to, co jest nam potrzebne: codzienny chleb, odpuszczenie grzechów, uwolnienie od pokus, wybawienie od zła. Kiedy prosimy naprawdę jak dzieci Boże, to nasza modlitwa spełnia swe posłannictwo. Musimy wyzbyć się pychy, każącej robić wszystko po swojemu, a przyjąć postawę dziecka, które w Bogu widzi najlepszego Ojca. Tego uczy nas modlitwa Ojcze nasz.
Czytania: 2Krl 2,1.6-14; Ps 31; Mt 6,1-6.16-18
Jezus przestrzega dziś przed postępowaniem na pokaz. Przypomina, że nie wszystko jest przeznaczone dla ludzkich oczu. Jałmużna, modlitwa i post mają w sobie coś z intymności. Trzeba je podejmować w ukrytym zjednoczeniu z Bogiem. Jeśli zostają wystawione na widok publiczny, mocno tracą na wartości. Przywykliśmy do publicznych, medialnych zbiórek, w czasie których chwalimy się, że pomagamy w kwestowaniu, że popieramy tę czy inną akcję. Przyzwyczailiśmy się do modlitewnych spotkań, organizowanych we wspólnocie. Czasem grupowo przystępujemy do postów w jakiejś intencji. Nie można tego negować i krytykować, bo owe działania są potrzebne, ale o wiele cenniejsze jest to, co wydarza się w ukryciu, w ciszy, bez ludzkich oczu, kamer i fleszy, bez publicznego ogłaszania w mediach. Nawet nie domyślamy się, jaką wartość ma nasza osobista modlitwa, złożona z prostych słów, rozproszeń i łez; jak cenna jest jałmużna, ofiarowana po małej lub wielkiej walce stoczonej w sercu i głowie; jak wartościowy jest post, podejmowany w ważnej dla nas intencji. Bóg widzi wszystko. On przenika nasze myśli, uczucia i pragnienia. On wie wszystko. Zawsze i wszędzie ukierunkowujmy naszą modlitwę i ofiarę na Pana. Dzięki Jego łasce, zaowocują konkretnym dobrem.
Czytania: 1Krl 21,17-29; Ps 51; Mt 5,43-48
Miłość nieprzyjaciół jest nowym przykazaniem Jezusa. Formą okazywania miłości naszym nieprzyjaciołom jest modlitwa. Modląc się za takiego człowieka, przekazujemy go i pozostawiamy w rękach Boga. Miłując nieprzyjaciół stajemy się człowiekiem Jezusa Chrystusa, Jego uczniem, bratem, przyjacielem. To jest sposób na naśladowanie Boga.
Miłując nieprzyjaciela życzymy mu tego, co sobie samemu. Przez miłość nieprzyjaciół zbliżamy się do Jezusa, do Jego krzyża.. To trudne zobaczyć brata w kimś, kto chce nam wyrządzić zło lub też tego dokonał. Jest to najdoskonalszy sposób naśladowania Boga i kolejny krok na naszej drodze do przemiany własnego serca, czyli nawrócenia.
Czytania: 1Krl 21,1b-16; Ps 5; Mt 5,38-42
Przykłady podane przez Jezusa wprawiają w osłupienie. Jego wskazówki są zupełnie inne od tego, do czego nawołuje świat. Dziś bardzo często słyszymy: „Nie daj się! Odpłać za zło! Nie pozwól, aby ktoś skrzywdził cię drugi raz!” Nadstawianie drugiego policzka, oddawanie płaszcza, czy podążanie za kimś po dłuższej drodze mogą oponentów mocno zdumieć i zbić z tropu. Takiej odpowiedzi nikt się przecież nie spodziewa. Jezus chce, byśmy byli wolni od chęci odwetu, od zemsty i oddawania pięknym za nadobne, nawet za cenę jakiejś krzywdy i straty. Ktoś może powiedzieć, że to nierealne. Nie zapominajmy jednak, że jeśli Jezus coś nakazuje, to najpierw sam daje przykład. Wróćmy myślami do momentu, gdy Go policzkowano, odarto z szat i przymuszono, by szedł na Golgotę. Nie odgrażał się, nie obiecywał zemsty. Pozwolił oprawcom uczynić ze sobą wszystko, na co mieli ochotę. Nadstawił twarz bijącym, oddał tunikę i płaszcz, poszedł na górę kaźni, choć był strasznie wyczerpany. Agresja nigdy nie przynosi niczego dobrego. Nie tędy droga…
Czytania: Wj 19,2-6a; Ps 100; Rz 5,6-11; Mt 9,36-10,8
Słyszymy dzisiaj o rozesłaniu Apostołów. Zanim zostali rozesłani miało miejsce ich powołanie. Jezus powołał ich, bo tego chciał, bo miał swój plan w stosunku do nich. Do tej pory byli uczniami i jako uczniowie słuchali Jezusa, przyglądali się Jego działalności, towarzyszyli Mu. Teraz dostają zadanie, mają zostać robotnikami u Pana żniwa .
Zadziwiająca jest różnorodność charakteryzująca powołanych, różne osobowości, temperamenty, charaktery, różne wykształcenie i to samo zadanie stojące przed wszystkimi – „Idźcie i głoście: bliskie jest królestwo niebieskie” . Czy łączy ich coś jeszcze? Tak, łączy ich, a tym samym jednoczy w dziele, osoba Jezusa. Stają się misjonarzami, przed którymi jest zadanie głoszenia Dobrej Nowiny. Są oni świadkami czynów Jezusa, dlatego mogą przedłużyć Jego zbawcze dzieło, mogą o Nim świadczyć. Są tak bardzo różni, a jednak nie jest to przeszkodą dla wypełnienia tego zadania. Wręcz przeciwnie, jest to wartość dodana, ubogaca ich, pozwala dotrzeć do szerszego grona.
Taki jest też współczesny Kościół – różnorodny i w tym jest jego piękno i bogactwo. Tacy jesteśmy też i my – uczniowie XXI wieku, zaproszeni do kontynuowania apostolskiego dzieła, do głoszenia Dobrej Nowiny, do świadczenia o miłości Boga do człowieka.
Czytania: Iz 61,9-11; Ps:1Sm 2,1-7; Łk 2,41-51
„Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.(…) A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu”.
12 – letni Jezus, jakby nie dostrzegał bólu swoich Rodziców i pełen zdziwienia odpowiada pytaniem na pytanie: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca”? Oni nie zrozumieli tego, co im powiedział. Nie rozumieli, co znaczy dla ich Syna być w tym, co należy do Ojca. Rodzice Jezusa nie rozumieją swojego dziecka, nie rozumieją tego, co rodzi się w Jego sercu: bezwarunkowego oddania się do dyspozycji Ojca, które przewyższa wszystko, nawet ból sprawiony własnym Rodzicom. Drogi Jezusa i Jego Rodziców jakby zaczęły się rozchodzić. I choć poszedł do Nazaretu i był im poddany, to jednak Jego życie było wyłącznym poszukiwaniem woli Ojca, wzrastaniem w Jego obecności, w Jego łasce.
W pamięci Maryi i Józefa to wydarzenie z Jerozolimy zapisało się na zawsze. Przeżycie związane z zaginięciem kogoś bliskiego należy do tych, które pozostawiają ślady na całe życie.
Czytania: Pwt 7,6-11; Ps 103; 1J 4,7-16; Mt 11,25-30
„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca”
Jezus wskazuje na trzy warunki przyjęcia Jego pokrzepienia i ukojenia dla duszy. Pierwszym jest to, że trzeba do Niego po prostu przyjść. Inaczej Jego zaproszenie pozostanie daleką perspektywą – pociągającą, ale nieosiągalną; czymś w rodzaju kartki z wakacji w jakimś bardzo odległym kolorowym ziemskim raju. Trzeba świadomie stanąć, a raczej ciągle na nowo stawać w Jego obecności. Drugim warunkiem jest wzięcie na siebie Jego jarzma. Chodzi oczywiście o Jego naukę, która w Ewangelii Mateuszowej została tak pięknie zaprezentowana w Kazaniu na Górze . Jednak nie jedynie o znajomość tej nauki chodzi. Chodzi o decyzję naśladowania Go. I to jest trzeci warunek: jest nim gotowość do stania się Jego uczniem, do kształtowania swojego wnętrza, a więc świata swoich myśli, zamiarów i pragnień, według Jego cichego i pokornego serca.
Czytania: Dz 11,21b-26;13,1-3; Ps 98; Me 10,7-13
„Idźcie i głoście”
Na drogę ewangelizacji nie potrzeba rzeczy materialnych: torby, sandałów, kija.
Torba może być okazją do gromadzenia dóbr.
Sandały okazją szukania wygód.
Kij podróżny może odstraszać, dawać okazję do opędzania się od natrętów.
Na drogę ewangelizacji trzeba iść z sercem wypełnionym miłością, radością, pokojem.
To są dary „darmo otrzymane”, które trzeba pomnażać „darmo dając”
Rozdawanie darów duchowych ma zapewnić zapłatę „za swoją pracę”, bo głoszenie Ewangelii to praca dla królestwa Bożego”.
Czytania: 1Krl 18,20-39; Ps 16; Mt 5,17-19
„Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić”
Prawo Starego Testamentu zostało utrwalone głównie w Dekalogu i nadal obowiązuje. Boskie prawo moralne jest fundamentem naszego życia, fundamentem relacji człowieka do Boga oraz do innych ludzi. Jest niezmienne i nie podlega dyskusji. Niestety, są tacy, dla których słowa Jezusa są przestarzałe, którzy chcieliby znieść niewygodne przykazania, ale Ewangelia i prawo Boże to nie kwestia mody czy zmieniającej się kultury. Tu chodzi o nasze dobro. Bez prawa w sercu człowieka rodzi się nieład, który prowadzi do bezprawia.