słowo do Słowa

Czytania: Wj 23,20-23; Ps 91; Mt 18,1-5.10

Obchodzimy dziś wspomnienie świętych Aniołów Stróżów – istot duchowych, które posłane przez Boga, nieustannie nam towarzyszą. Zwiastują nam wielką radość, że jesteśmy dziećmi Boga, otoczonymi przez Niego czujną opieką i pilnie strzeżonymi na wszystkich naszych drogach, także tych, które po ludzku wydają nam się nie do przejścia. On zaprasza nas, byśmy przychodzili do Niego jako Jego dzieci i przyjmowali dary, których nam udziela, przede wszystkim dar życia. Aniołowie, którzy nas strzegą, tego właśnie nas uczą: nie bój się, stań się jak najmniejszy, oddaj się Ojcu, a On cię poprowadzi, z pomocą duchów niebieskich, po wszystkich twoich drogach.

Czytania: Hi 19,21-27; Ps 27; Łk 10,1-12

Jezus, zanim pośle swoich uczniów, aby głosili Królestwo Boże uświadamia, że tych, którzy są gotowi do tej misji jest niewielu –„robotników mało”. Uczniowie Jezusa otrzymali proste zadanie. Mieli iść do ludzi i wnosić pokój w ich życie, aby potem zasiewać Słowo Boże z prawdą o bliskości Królestwa niebieskiego. To była zwięzła nauka dotycząca prawdy o życiu apostołów. Chrystus powiedział im o wszystkim, co było konieczne, aby wypełnili swoje zadanie. Tak było wówczas i tak jest do dziś. To, do czego Bóg posyła człowieka, może być większe od możliwości jakie człowiek posiada. Świadomość potrzeb tych, którzy pójdą w imię Jezusa rośnie na miarę tego, z jaką

Czytania: Hi 9,1-12; Ps 88; Łk 9,57-62

„Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”!
Pójść za Jezusem „dokądkolwiek” to wyzbyć się własnych perspektyw na życie, wygody, spokoju.
Jezus nie miał nic; kiedyś miał dom w Nazarecie, ale pozostawił wszystko i poszedł głosić Ewangelię.
Jego uczeń musi pozostawić wszystko i iść jak On, naśladując Go, dzieląc Jego los.
Jezus wymaga gotowości na zmiany, wymaga radykalizmu wiary.
Każdy z nas mógłby ułożyć własną listę trudności, które nie pozwalają mu iść za Panem, ale trzeba przeszłość pozostawić Bożemu miłosierdziu a teraźniejszość zawierzyć Bożej opatrzności.

Czytania: Dn 7,9-10.13-14; Ps 138; J 1,47-51

„Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego”.
Słowa Jezusa otwierają przed nami niebiosa, zapewniając o istnieniu innego świata, w którym przebywają jego mieszkańcy – aniołowie. Ich wstępowanie i zstępowanie oznacza stałą łączność pomiędzy ziemią a niebem. Miejscem spotkania tych dwu światów jest sam Jezus. Niegdyś aniołów wstępujących i zstępujących widział we śnie Jakub. To napełniło go lękiem, bo zrozumiał, że znalazł się w domu Boga i przed bramą niebios (Rdz 28). Inaczej zachowuje się Natanael, gdy stanął przed Tym, który o sobie powiedział, że jest świątynią i bramą. On z wiarą wyznał, że Jezus jest Synem Bożym. Sam Chrystus objawia swoją świętość poprzez zapowiedź nowej drabiny Jakubowej, która spocznie na Nim. W Jezusie mamy dostęp do nieba.

Czytania: Hi 1,6-22; Ps 17; Łk 9,45-50

„Kto przyjmie to dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje”
Uczniowie chcieli wiedzieć, ile są warci. Może niektórzy mieli małe poczucie wartości. Jezus nie odpowiedział im tak, jak oni oczekiwali. Odpowiedź na pytanie o wielkość mogłaby ich przenieść w świat pychy i konkurencji, a Jezus tego nie chciał. Postawił więc dziecko i dał im naukę. Jakie jest dziecko? Jest w nim mieszanina niewinności i niedojrzałości, jest prostoduszne i naiwne. Dziecko nie posiada wiedzy. Jezus nazywał swoich uczniów dziećmi. Pozytywna cecha dziecka, to niewinność wobec zła, natomiast negatywna, to bezmyślna postawa wobec życia. Dzieci muszą zdobywać wiedzę. Nie potrafią w sposób naturalny (wrodzony) odróżnić dobra od zła. Muszą się tego nauczyć. Dziecięce pragnienie uczenia się jest dla wierzących w Jezusa wzorem i warunkiem Jego naśladowania.

Czytania: Ez 18,25-28; Ps 25; Flp 2,1-11; Mt 21,28-32

W tej przypowieści Jezus ukazuje nam dwie drogi postępowania. Jedna z nich to odpowiedź na prośbę Boga: „tak zrobię”, druga: „nie, nie pójdę”. Obaj synowie co innego powiedzieli i co innego zrobili. Syn, który początkowo powiedział „nie”, zawrócił z obranej drogi i wypełnił wolę Bożą. U syna, który ochoczo powiedział „tak”, za słowami nie poszły czyny.
Powiedzieć Bogu możemy wiele, ale nasze czyny świadczą o tym, co mamy w sercu. Czy nasze słowa i czyny są zbieżne? Czy potrafimy zawrócić z drogi grzechu?
Dziś widzimy Boga miłosiernego, widzimy jak Bóg przyjmuje do siebie tych, których my byśmy odrzucili. On wybacza, a my często osądzamy, nie dostrzegamy czynów. Nie wszystko jest widoczne dla oczu. Bóg wie, co jest w sercu każdego z nas. Nikogo nie potępia ani nie skreśla. Wszyscy mamy dostęp do Ojca przez Jezusa Chrystusa, przez Jego wcielenie, śmierć i zmartwychwstanie jesteśmy zbawieni.

Czytania: Koh 11,9-12; Ps 90; Łk 9,43b-45

„Syn człowieczy będzie wydany w ręce ludzi”
Bóg wydał swego Syna w ręce Maryi, gdy Ta swoim „fiat” przyjęła Boga.
Bóg wydał swego Syna w ręce Józefa, gdy Ten przyjął w pokorze zastępcze ojcostwo.
Bóg wydał swego Syna w ręce ludzi, gdy posłał Go głosić Ewangelię i czynami objawiać Boga.
Bóg wydał swego Syna w ręce ludzi, by Go zabili, ukrzyżowali dla zbawienia świata.
Jezus wydał sam siebie ludziom, gdy pozostał w małej okruszynie chleba.
Wydał się w ręce kapłanów, by Go rozdali ludziom. I jak uczniowie nie rozumieli zapowiedzi Jezusa, tak człowiek do końca nie rozumie tajemnicy Boga wydanego ludziom, nie rozumie ofiary Jezusa tej na krzyżu, i tej w Wieczerniku, i tej na ołtarzu. Co zakryte dla rozumu trzeba przyjąć wiarą i „wziąć sobie dobrze do serca”.

Czytania: Koh 3,1-11; Ps 144; Łk 9,18-22

Pytania Jezusa o to, za kogo uważają Go tłumy i za kogo uważają Go apostołowie, zmierzają ku temu, aby każdy z nich osobiście odkrył w Nim Zbawiciela. Nie może się to stać bez pomocy łaski Bożej, co widać na przykładzie odpowiedzi Piotra. Zaraz jednak po niej następuje pierwsza zapowiedź męki Jezusa. Jak pogodzić wyznanie Piotra, że Jezus jest Mesjaszem, z zapowiedzią Jego cierpienia? Apostołowie tego jeszcze nie rozumieli, stąd zakaz mówienia, że On jest Bogiem. Uczeń Jezusa nie może poprzestać na tym, co mówią o Nim inni. Wiara jest osobistym spotkaniem, doświadczeniem przemieniającej obecności Boga w życiu. Zawsze jednak musi być oparta na autorytecie apostołów i ich następców. To w wierze Kościoła odnajduje się osobista wiara. Zwłaszcza wtedy, gdy trudno ją pogodzić z niezrozumiałym cierpieniem. Droga Mesjasza jest także naszą drogą. Drogą, która prowadzi do zmartwychwstania.

Czytania: Koh 1,2-11; Ps 90; Łk 9,7-9

Niepokój Heroda wywołały wyrzuty sumienia po śmierci Jana Chrzciciela. Ta śmierć miała uwolnić go od Jana, od Jego upomnień. A tu znowu nadchodzi Ktoś „mocny”, mocniejszy od Jana. I Herod chce zobaczyć Jezusa, chce zaspokoić swoją ciekawość, nasycić swoją próżność.
Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam jednak, że to nie wystarczy. Można Jezusa znać, studiować Jego słowa, w jakiś nawet sposób brać je sobie do serca. Dopóki jednak, nie obierzemy Go za Pana naszego życia, póki nie podejmiemy wysiłku wcielania Jego nauki w życie – nie będziemy ludźmi wierzącymi naprawdę. Nie uczucia i wzruszenia więc są znakiem naszej chrześcijańskiej dojrzałości, a wciąż na nowo podejmowane próby dopasowania naszych życiowych postaw do Bożej woli.

Czytania: Prz 30,5-9; Ps 119; Łk 9,1-6

Był dla Apostołów czas słuchania i patrzenia, nadszedł czas głoszenia Ewangelii. I dziwnie ich Jezus wyposaża na drogę. Bez laski, torby i chleba, za to z mocą i władzą czynienia dobra i walki ze złem. To człowiek udając się w drogę zabiera ze sobą bagaż. Jezus sam szedł bez zapasów i tak mają iść Jego uczniowie; iść z wiarą, że On zaspokoi ich potrzeby. Bo nawet na zwykłej ludzkiej drodze stawia Bóg ludzi dobrych, którzy pomogą bezinteresownie. A może to po to, byś i ty mógł dostrzec potrzeby innych. Nie byłoby dobrze, gdyby ktokolwiek musiał „strzepnąć kurz” z obuwia po spotkaniu z tobą, gdyby odszedł zawiedziony, odrzucony. Bo Jezus musiałby usypać cały kopiec przed tobą, gdyby liczył każdy zawód, jaki Go spotkał z twej strony. Jezus nie potrzebuje apostołów z pieniędzmi, chlebem i szatą, ale potrzebuje człowieka z sercem.

Loading...