słowo do Słowa

Czytania: Iz 8,23b-9,3; Ps 27; 1Kor 1,10-13.17; Mt 4,12-23

Warto w dzisiejszej Ewangelii zwrócić uwagę na miejsce, do którego kieruje się Jezus. Po usłyszeniu, że Jan Chrzciciel został uwięziony, usuwa się na północ kraju, do tzw. Galilei pogan. To właśnie w tej części Izraela Jezus rozpoczyna swoją publiczną działalność. W tym regionie powołuje także apostołów, w tym przyszłą głowę Kościoła. W bezładzie i bagnie grzechu stoi skała – Piotr. Co to dla nas znaczy?
Jezus nie boi się wejść w brud. Wkracza w bagno Galilei. Podobnie chce wejść w nasze brudy. W każdym z nas znajduje się jakaś skała – nasza dobra strona, którą możemy przemienić w fundament naszego nawrócenia. Jeżeli tylko pozwolimy się poprowadzić Jezusowi. Kondycja współczesnego świata i sytuacji w Galilei jest bardzo podobna. Wymieszanie kultur, globalizacja – to czynniki, które same w sobie nie są złe, ale nieodpowiedzialne zachowanie może doprowadzić do identycznego załamania obyczajów, jakie miało miejsce w czasach Chrystusa.
Podobieństwo tych czasów nie powinno w nas budzić jedynie niepokoju. Jak w Galilei, tak i tutaj widać światłość wielką – jest nią Chrystus, który idzie z Dobrą Nowiną i nie boi się pobrudzić naszą nędzą.

Czytania: 2Sm 1,1-4.11-12.19.23-27; Ps 80; Mk 3,20-21

„Mówiono, odszedł od zmysłów”
Skąd taka negatywna opinia o Jezusie? Czym się naraził? Wydaje się, że Jego nauczanie, liczne uzdrowienia, uwalnianie ludzi spod władzy złych duchów nie wszystkim się podobały. Dlatego entuzjazmowi i zachwytowi tłumów towarzyszy plotka o Jezusowym szaleństwie. Nic dziwnego, że jego krewni chcieliby uchronić Go przed takimi oskarżeniami i próbują jakoś na Jezusa wpłynąć. Jak się okazuje – nieskutecznie. Przecież to, co proponuje, nie przystaje do tzw. normalnego świata? Przebaczać nie tylko 7, ale 77 razy – to oznaka słabości! Nadstawiać policzek – wyrok na samego siebie! Miłość nieprzyjaciół – to nienormalne! Królowanie poprzez służbę – to obłęd! Stracić swe  życie, aby je zachować – to paranoja! Dźwigać krzyż – to uwłaczające ludzkiej godności! Życie ze śmierci – to szaleństwo! Bóg zamknięty w chlebie i winie – to niedorzeczność!
A jednak na tej właśnie drodze, przez głupstwo i szaleństwo krzyża, dokonało się zbawienie.

Czytania: 1Sm 24,3-21; Ps 57; Mk 3,13-19

„Jezus wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego”
Jezus mówił do tłumów, czynił dobro wszystkim, ale wybrał tych, dla których będzie miał szczególne zadania, trudne zadania głoszenia Ewangelii. Wybór dwunastu apostołów opisany jest przez wszystkich Ewangelistów, co wskazuje na wielką wagę tego faktu w działalności Chrystusa. Nie ulega wątpliwości, że był to wolny wybór dokonany przez Chrystusa: „przywołał do siebie tych, których sam chciał”. Ewangelista akcentuje: „I ustanowił Dwunastu”. Przy tym wyliczaniu imion zawsze na ostatnim miejscu pojawia się Judasz: „i Judasza Iskariotę, który Go zdradził”.
Chrystus bardzo poważnie potraktował powołanie apostołów. Dał im bardzo wiele, ale też i żądał od nich wiele. Kiedy nas Chrystus woła, byśmy byli Jego apostołami, bądźmy posłuszni Jego wezwaniu. Czy to w rodzinie, w zakładzie pracy, w życiu publicznym, na uczelni, w szkole, w szpitalu. On nas w tym umocni i pokrzepi nadzieją, że choć droga do Jezusa jest pod górę to zawsze za Nim, Jego śladami.

Czytania: 1Sm 18,6-9;19,1-7; Ps 56; Mk 3,7-12

„Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu”..
Z łodzi było łatwiej przemawiać, woda odbijała głos, była lepsza słyszalność. Z łodzi był też Jezus bardziej widoczny dla tłumu. Ale łódź to również symbol pewnego oddalenia się Jezusa od tłumu. To zwrócenie uwagi, że Jezusa wystarczy słuchać nie trzeba się Go dotykać. On może uzdrawiać również na odległość. Jezus nie chce rozgłosu ze względu na czyny, chce by Go przede wszystkim słuchano.

Czytania: 1Sm 17,32-33.37.40-51; Ps 144; Mk 3,1-6

Jezus, którego spotykamy w dzisiejszej Ewangelii, to Jezus pragnący dobra cierpiącego człowieka. Jednakże nie dla wszystkich liczyły się te same priorytety. Zasmucony i zagniewany Jezus nie zważa jednak na małostkowość tych, którzy z powodu niewrażliwości swojego serca zamknęli się zarówno na drugiego człowieka, jak i na Boga. On wie, że dokłada kolejne oskarżenie do katalogu swoich własnych „win”, ale Jego misją nie było przypodobanie się tym, którzy posiadali religijną władzę. On został posłany, aby ratować życie ludzkie na wszystkich możliwych płaszczyznach. On przychodzi także do nas i każdego z nas wzywa: „Wyjdź na środek”. Odpowiedź na to wezwanie wymaga odwagi z naszej strony, gdyż wiąże się być może z odrzuceniem przez tych, którzy nas obserwują. On pragnie nas uzdrowić, pragnie, abyśmy doświadczyli przemiany naszego serca, stając się równie współczujący jak On sam.

Czytania: 1Sm 16,1-13; Ps 89; Mk 2,23-28

„To szabat został ustanowiony dla człowieka”.
Można łatwo zniszczyć nawet największą radość, jeśli staje się ona obowiązkiem, z którego musimy szczegółowo się rozliczyć. Radość dnia odpoczynku, w całości przeznaczonego na uwielbianie Boga we wspólnocie wiary i w rodzinie, zostaje zniszczona taką ilością zakazów i nakazów, że poza specjalistami, nikt ich nie rozumie i nie przestrzega. A ten dzień jest nam dany po to, aby zdobywać pewność Bożej miłości i opieki, aby tę wiarę można było przekazywać w rodzinie dzieciom, aby odkrywać i świadczyć, że Bóg jest obecny w historii naszego życia, że nas kocha.

Czytania: 1Sm 15,16-23; Ps 50; Mk 2,18-22

Jezus nie neguje postu, ale wskazuje na jego głębię. Nie chce, aby był duchową sztuką dla sztuki. Zaznacza, że postu w pełni podejmuje się ten, kto tęskni za Bogiem. Ta praktyka jest odpowiedzią na nieobecność Pana w naszym życiu. Jezus porównuje siebie do oblubieńca. Czy można się smucić, kiedy ten Boży Oblubieniec jest blisko? Każdego dnia doświadczamy duchowej walki. Szatan na różne sposoby stara się zabrać nam Chrystusa z serca i zniszczyć w nas stan łaski uświęcającej. Podsuwa pokusy, by oderwać nas od naszego Pana, by zabrać nam Tego, którego kochamy. Robi wszystko, byśmy w centrum życia nie stawiali Chrystusa, ale siebie samych. Naszą reakcją na własny grzech powinna być pokuta, której jednym z przejawów jest właśnie post. Ta praktyka jest wynagrodzeniem za grzech i naszym „przepraszam”, powiedzianym Bogu, wobec którego zawiniliśmy. Niech nasze posty mają zawsze Bożą motywację, niech będą wyrazem miłości i pokuty.

Czytania: Iz 49,3.5-6: Ps 40; 1Kor 1,1-3; J 1,29-34

Gdy Jan Chrzciciel zobaczył przechodzącego Jezusa, wydał świadectwo o Nim, które jest „zwięzłą teologią” osoby Jezusa: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata”. Słowa te wypowiada do dzisiaj każdy kapłan podczas Eucharystii, ukazując przełamaną Hostię. Dlaczego Jan Chrzciciel z taką łatwością rozpoznał kim jest Jezus? Dlaczego dostrzegł Ducha zstępującego na Jezusa, podczas gdy wielu stało obok, a nie dostrzegli? Aby poznać, że Jezus jest Bogiem, trzeba być poszukującym Boga, trzeba dbać o swoje życie duchowe tak jak Jan. Kto nie dba o swoje życie duchowe, ten będzie miał problemy z dostrzeganiem tego, co duchowe. Jeśli chcemy widzieć rzeczy Boże tak jak Jan Chrzciciel, to dbajmy o duchową sferę naszego życia. Życie duchowe nie jest nam wszczepione automatycznie. Ono wymaga wielkiej wolności, dlatego trzeba je po prostu wybrać i potem świadomie rozwijać.

Czytania: 1Sm 9,1-4.17-19;10,1; Ps 21; Mk 2,13-17

Mateusz jest powołany, aby iść za Jezusem, ale w pierwszym momencie ta droga prowadzi do jego własnego domu. Aby pójść za Jezusem potrzeba najpierw, aby Jezus „zasiadł przy stole” w domu powołanego. Powołanie apostoła rozważamy zazwyczaj jako porzucenie domu. Ale taki obraz może sugerować ucieczkę od swego życia. W powołaniu natomiast nie ma nic z ucieczki. Mateusz może pozostawić dom, pracę i bogactwo, ponieważ Jezus swoją obecnością uporządkował te rzeczywistości. Miłosierdzie wobec grzeszników przejawia się przywróceniem właściwej hierarchii wartość w ich życiu.

Czytania: 1Sm 8,1-7; Ps 89; Mk 2,1-12

Aby chory mógł odzyskać zdrowie, mężczyźni niosący go do Jezusa gotowi są rozwalić dom. Najważniejsze dla nich jest to, aby paralityk znalazł się przed Panem. Tak wiele mężczyźni z dzisiejszej Ewangelii, są w stanie zrobić dla paralityka. W ich postawie odsłania się nie tylko siła fizyczna, lecz także moc wiary. Oni uwierzyli, że Jezus może uzdrowić chorego.
Bolesne jest to, że jedni pomagają chromemu, inni zaś, w tym samym czasie „debatują w swoim sercu”, jakim prawem Jezus odpuszcza grzechy. Dla Jezusa ważny jest człowiek będący w potrzebie. Nie jest istotne to, co powiedzą uczeni w Piśmie i faryzeusze. Chrystus patrzy na tego, który wierzy w Jego moc uzdrawiającej miłości. Oby naszym przyjaciołom nigdy nie zabrakło wiary i determinacji. 
Również, abyśmy my sami, potrafili być takimi przyjaciółmi dla tych, którzy w naszym otoczeniu realnym czy wirtualnym, tego potrzebują.
Może nie zdajemy sobie nawet sprawy, jak wiele zależy od wytrwałości kilku osób i jak wiele opóźnień i kłopotów może  sprawić brak wytrwałości, zniechęcenie jednej z nich.

Loading...