słowo do Słowa

Czytania: Na 2,1.3;3,1-3.6-7; Ps:Pwt 32,35-41; Mt 16,24-28

„Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”
Gdy przychodzi czas „zaparcia się siebie”, samych siebie nie poznajemy. Odkrywamy siebie jako tych, którzy już nie wiedzą czy wierzą, czy też nie wierzą, kochają czy nie kochają, czy ich modlitwa ma sens, czy jest jedynie czczą gadaniną. W bólu doświadczeń poznajemy Boga i siebie. To, w czym upatrywaliśmy własną wartość, znaczenie i wielkość, okazało się pomyłką, dążeniem za iluzją. Nasza wiara dojrzewa w taki sposób, że sami, z własnej woli nigdy byśmy tej drogi i tych metod nie wybrali. Najważniejsza w tym wszystkim jest obecność Jezusa. Bez Jego miłości można dojść do rozpaczy. Jedynie patrząc na Jezusa i słuchając Jego Słowa, można zgodzić się nieść własny krzyż często błądząc, potykając się i upadając.

Czytania: Dn 7,9-10.13-14; Ps 97; Mt 17,1-9

„Wyszedł na górę aby się modlić”
Jezus nie szedł na górę aby tak po prostu ukazać się Apostołom w chwale. Poszedł się modlić, rozmawiać z Ojcem. To nie była łatwa modlitwa lecz rozmowa z Ojcem o męce Ta modlitwa przemieniła Jezusa – ukazała Jego Boskie Oblicze. Jezus musiał przygotować uczniów na czas męki. To co im dotychczas mówił do nich nie docierało, nie rozumieli sensu mających nadejść wypadków. Gdy Jezus się modlił oni posnęli zmęczeni. Tak później zasną też w Ogrójcu. Przebudzenie zaś w obu przypadkach było dla nich zaskakujące, wręcz przerażające. Tutaj na Taborze poczuli się dobrze, jednak w Ogrójcu uciekną. Na taborze chcieliby pozostać dłużej, ale głos Ojca nakazuje im posłuszeństwo Jezusowi: „Jego słuchajcie”
Znikają oznaki chwały, trzeba zejść z Góry i w milczeniu przeżywać chwile szczęścia, trzeba z tych chwil czerpać moc na przyszłość.

Czytania: Jr 31,1-7; Ps:Jr 31,10-13; Mt 15,21-28

„Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida”!
Kobieta, chociaż z pochodzenia była „wyznania” kananejskiego, które dla pobożnego Żyda było największą obrzydliwością, musiała coś słyszeć o Jezusie, skoro nazwała Go Synem Dawida. Było to wtedy bardzo wyraźne wyznanie wiary w mesjańską godność Jezusa. Jak silna musiała być to wiara, świadczy jej natarczywość i wytrwałość w proszeniu: kobieta niczym się nie dała zrazić. A Jezus – najpierw tylko milczał, aby wypróbować jej wytrwałość i nadzieję. Gdyby zrezygnowała, znaczyłoby to, że niezbyt jej zależy, albo że nie wierzy w możliwość spełnienia prośby. Tu jej wiara była większa niż Apostołów, którzy chcieli pozbyć się problemu. „O niewiasto, wielka jest twoja wiara! Niech ci się stanie jak chcesz.” Obyśmy i my, dzięki swej postawie, mogli usłyszeć podobne słowa.

Czytania: Jr 30,1-2.12-15.18-22; Ps 102; Mt 15,1-2.10-14

„To, co wychodzi z serca człowieka, to czyni go nieczystym”.
Serce jest widziane, jako miejsce wszelkich uczuć. Serce mówi nam o wartości, ale także o wielkości uczuciowych przeżyć duchowych. Ono reaguje na to, co wartościowe, dobre, prawdziwe. Emocje i uczucia, są złożonymi przeżyciami psychicznymi. Jakie są moje przeżycia, jakie dobro lub zło z serca wychodzi?.
Jakie złe uczucia wychodzić mogą z serca: gniew, złość, irytacja, zły humor, antypatia, pogarda, zdenerwowanie, wściekłość, strach, niepokój, przygnębienie, wstręt, zazdrość, ambicja. To czyni nieczystym.
A jakie dobre uczucia mogą wychodzić z człowieka i czynić go czystym? Miłość, radość, skrucha, przebaczenie, nadzieja, bojaźń, wdzięczność, wzruszenie, zachwyt, autentyczny ból, prawdziwy smutek. One świadczą o wartości człowieka.

Czytania: Jr 28,1-17; Ps 119; Mt 14,22-36

Rozumiemy Apostołów, którzy pośród tej burzy zobaczyli nagle Jezusa. Było to tak nieoczekiwane, że najpierw się zlękli. „Nie bójcie się! To Ja jestem.” – uspokajał ich Chrystus. Z Chrystusem żadna życiowa burza nie jest groźna. Może być straszna, ale nie jest w stanie człowiekowi zagrodzić drogi do wieczności. O tym dobrze wiedzą ci, którzy Chrystusowi zaufali. Wiedział też o tym św. Piotr. Na potwierdzenie tego zwrócił się do Chrystusa z prośbą absurdalną i po ludzku niemożliwą do spełnienia: „Panie, każ mi przyjść do siebie po falach.”  Jezus wysłuchuje jej. Pozwala apostołowi na niezwykłe przekroczenie granic własnego rozumu, lęku i sił natury. Piotr jednak w pewnym momencie wątpi i zaczyna tonąć. Jezus natychmiast go wyławia z odmętów. Sytuacja ta pokazuje apostołowi, że niemożliwe jest przestrzenią działania Boga, a nie zdobyczą człowieka. Niemożliwe jest osiągalne jedynie przez wielką ufność i pokorę.

Czytania: Iz 55,1-3; Ps 145; Rz 8,35.37-39; Mt 14,13-21

„Wy dajcie im jeść”. Uczniowie mieli swoje rozwiązanie. Chcą kierować Nauczycielem: „każ rozejść się”, „niech idą”, „niech sobie kupią”. To wydarzenie odsłoniło całą bezsilność i niezaradność uczniów Jezusa. Poszukujemy rozwiązań najczęściej w obszarze, w którym możemy coś zrobić. Wydaje się, że cudem tego wydarzenia, jest nie tylko rozmnożenie chleba i nakarmienie tysięcy ludzi. Niezwykłym doświadczeniem, jest poznanie przez uczniów własnej bezradności. I równocześnie przypomnienie, że problemy, przed którymi stajemy w życiu, nie można przeżywać jedynie w wymiarze głodu fizycznego, lecz również głodu Boga.

Czytania: Jr 26,11-16.24; Ps 69; Mt 14,1-12

Herod stracił swoją szansę :
przekroczył prawo Boże,
bał się Jana Chrzciciela,
tłumił wyrzuty sumienia, zrobił obietnicę bez pokrycia,
zważał bardziej na względy ludzkie, niż na własne sumienie.
Jan Chrzciciel:
stracił wolność za głoszenie prawdy,
stracił życie za prawdę,
zyskał życie wieczne z Tym, którego był prorokiem,
którego przepowiadał, którego „ścieżki prostował”,
dla którego usunął się w cień, by On „mógł wzrastać”
Jan nie przesłaniał sobą Jezusa, on Go ukazywał

Czytania: Jr 26,1-9; Ps 69; Mt 13,54-58

„Skąd u Niego ta mądrość”.
Jezus mówi o tym, co jest w Jego sercu. Wiedział, że mieszkańcy rodzinnego miasta odrzucą Go. Nie zwraca na to uwagi, w jaki sposób zostanie potraktowany przez swoich, lecz mówi o tym, co może być podstawą przemiany w ich myśleniu. Od swoich rozpoczyna głoszenie Dobrej Nowiny. W zależności od tego, jakie przeżycia kryją ludzkie serca, taka będzie ich reakcja na Słowo Boże. Mieszkańcy Nazaretu wyrazili pogardę dla rodziców i najbliższych Jezusa. Ich postawa była lekceważąca. Lekceważenie jest znakiem pogardy i poniżenia. Jezus mógł czynić cuda jedynie wtedy, kiedy spotykał się z wiarą człowieka. Niedowierzanie zgromadzonych w synagodze uniemożliwiło Mu czynienie dobra wobec ludzi potrzebujących.

Czytania: Jr 18,1-6; Ps 146; Mt 13,47-53

„Podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze”
Człowiek jak ryba w sieci jest we wspólnocie Kościoła wśród dobrych i złych, wśród gorliwych i obojętnych. Musi więc wzrastać duchowo, by oczka sieci nie były dla niego za duże, by z niej nie wypadł lecz doczekał Bożego sądu jako dobra ryba.
W Królestwie niebieskim jest miejsce dla wszystkich, ale sami muszą dać się złowić w sieć Bożej miłości. Ci, co świadomie odrzucą Boga skazują się na odrzucenie wieczne.

Czytania: 1J 4,7-16; Ps 34; J 19-27 lub Łk 10,38-42

Wielkim świętem była dla sióstr wizyta Jezusa. Każda z nich wyrażała z tego powodu radość i gościnność na swój sposób. Troska Marty była wyrazem jej szacunku o to, by Chrystusowi przygotować bogaty stół. Objawiała swoją miłość przez dary, które przygotowała dla Niego. Maria zaś w duchu kontemplacji cała była nastawiona na to, by być z Jezusem i chłonąć Jego słowa. Obranie tej dobrej części bez zaniedbywania miłości czynnej jest wyraźnym wezwaniem, jakie Jezus kieruje do każdego z nas. To przypomnienie, że słuchanie Słowa, przebywanie w obecności Boga nie jest czasem straconym. Jezus wskazuje w ten sposób właściwą hierarchię spraw. Tylko słuchanie Boga jest konieczne. To początek poznania tego, co niezbędne dla naszego życia. To początek działania, w którym miłość staje się naszym udziałem przez spotkanie z Bogiem i przedłuża się w służbie bliźnim. Bez spotkania z Bogiem nie ma pokoju serca, a działanie staje się tylko ciężarem.

Loading...