słowo do Słowa

Czytania: Jr 20,10-13; Ps 18; J 10,31-42

„I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk”
Znowu w ręku faryzeuszy kamienie, jakby im do rąk przyrosły.
Pojawia się nowy zarzut przeciw Jezusowi- najcięższy-bluźnierstwo.
Za bluźnierstwo karą jest śmierć. Jezus na swoją obronę bierze słowa Pisma, na które nieustannie powołują się faryzeusze. Ale odwołuje się też do czynów, których dokonał w jedności z Ojcem. „Ojciec jest we Mnie a ja w Ojcu – czy można mówić jaśniej o jedności z Bogiem oto ostateczne świadectwo Jezusa o sobie. Żydzi nie uznają tego, że jest Bogiem. Dramatem wyjątkowym było to, że tymi, którzy odrzucali Jezusa byli przywódcy religijny Izraela. Wydawać by się mogło, że byli najbliżej spraw odnoszących się do Boga.

Czytania: Rdz 17,3-9; Ps 105; J 8,51-59

„Zanim Abraham stał się, Ja jestem”
Jezus stwierdza tutaj swoje odwieczne istnienie, swoje bóstwo równe temu Ojcowskiemu. To wyrażenie „Ja Jestem” miało w tradycji żydowskiej swoje szczególne znaczenie i wskazywało na jedno z imion zarezerwowanych dla Boga. Gdy Jezus je wypowiedział, „porwali (…) kamienie, aby rzucić w Niego. Jezus jednak ukrył się i wyszedł ze świątyni”  
Bywają sytuacje, w których człowiek nie jest w stanie opanować samego siebie i mocno reaguje posuwając się do skrajnych postaw, bo spotyka się z rzeczywistością, która obala cały jego dotychczasowy świat, sposób myślenia i postępowania. Warto dzisiaj spróbować odnaleźć w ciszy Jezusa ukrytego i powiedzieć Temu, który „Jest” o naszych trudnościach w wierze, w realizowaniu Jego nauki, odczytywaniu i realizowaniu Jego woli.   

Czytania: Iz 7,10-14;8,10c; Ps 40; Hbr 10,4-10; Łk 1,26-38

 Gdy anioł Gabriel oznajmił Maryi dobrą nowinę, Bóg zamilkł. Wcześniej przygotował Ją, uformował, nie pozwolił dotknąć żadnemu grzechowi, najmniejszemu złu. Maryja jest największym arcydziełem Boga, jest pełna łaski.
Maryja jednak jest wolna, jak każdy z nas. Dlatego Bóg czeka na Jej odpowiedź. Podczas, gdy anioł milczy i oczekuje odpowiedzi, Maryja, Panna roztropna, zastanawia się, roztrząsa pojawiające się wątpliwości. Niepokalana znaczy wolna od grzechu, ale nie wolna od pytań, wątpliwości, wahań, pokus czy cierpienia. Maryja jest człowiekiem, jak my i swoją drogę musi przejść z pomocą własnej wiary. W Jej życiu będzie też wiele pytań. Będzie poszukiwać światła w ciemnościach, uczyć się odczytywać codzienne zdarzenia i znaki Boga. Jej „tak” wypowiedziane w Nazarecie jest zgodą na nieznane. Maryja całkowicie zaufała Bogu, zawierzyła bezgranicznie Jego słowu, Jego Opatrzności. Zgodziła się na tajemnice i wszystkie konsekwencje swojej decyzji. Oto ja służebnica Pańska. Niech mi się stanie według twego słowa. Te słowa, oznaczające doskonałe posłuszeństwo, są powierzeniem życia woli Bożej. Są również modlitwą całkowitego powierzenia siebie Bogu, ofiarowania siebie.

Czytania: Lb 21,4-9; Ps 102; J 8,21-30

Rozmowa, której stajemy się świadkami, słuchając dzisiejszej Ewangelii, toczy się na dwóch różnych poziomach. Jezus, który pochodzi z wysoka, mówi z perspektywy nieba, Jego przeciwnicy są głęboko zakorzenieni na ziemi i nie mają zamiaru poszerzać swojego spojrzenia. Nie rozumiejąc, że słowami Ja jestem Jezus ujawnia swoją tożsamość, dopytują Go, kim jest. Jezus daje im jeszcze jedną szansę, ponownie przedstawiając się: Ja jestem, mówię wam, ale na zanurzonych w ludzkiej tradycji faryzeuszach nie robi to wrażenia. Pomrzecie w swoich grzechach, jeśli nie spojrzycie wreszcie w górę, na Ukrzyżowanego na skutek waszych grzechów, który jest prawdziwym Synem Bożym, a Jego śmierć prawdziwie daje życie. Pozostawanie myślami jedynie na ziemi zamyka drogę do nieba, które Chrystus nam otworzył swoją śmiercią i zmartwychwstaniem.

Czytania: Dn 13,1-9.15-17.19-30.33-62; Ps 23; J 8,1-11

Przyprowadzili do Jezusa kobietę.
Już wydali na nią wyrok.
Kamienne twarze
Kamienie w ręku.
Kamienne serca.
To miał być wyrok na kobietę i na Jezusa.
A Jezus milczy…,i pisze na piasku.
Ucichł zgiełk, oczekują co powie.
Ucichł zgiełk, Jezus przemówił:
„Kto jest bez winy niech rozpocznie
wymierzanie sprawiedliwości”
Rozluźniły się pięści, wypadły kamienie,
Odchodzili milcząc, brakło odwagi,
Brakło sprawiedliwego.
„Pozostał tylko Jezus i kobieta”, święty i grzesznik.
Jezus nie komentuje jej życia, wydaje rozkaz:
„Idź i nie grzesz więcej”
Odeszła odmieniona miłością.

Czytania: Ez 37,12-14; Ps 130; Rz 8,8-11; J 11,1-45

„Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga”.
Śmierć i pogrzeb Łazarza, które poprzedziły dzisiejszą scenę dialogu Jezusa z Martą, okazują się świadomie wykorzystaną przez Jezusa okazją do objawienia swej mocy nad panowaniem śmierci. W czytanym fragmencie słyszymy wypowiedzianą przez Jezusa deklarację: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem” i powiązane z nią wymaganie wiary w Niego. Ta wiara jest bramą prowadzącą do osobistego doświadczenia pełni życia wolnego od perspektywy śmierci. Jezus ma władzę przywrócić do życia ciało człowieka leżące już od czterech dni w grobie. Ten znak to jednak zaledwie pełna mocy zapowiedź wydarzeń paschalnych, które wkrótce będą udziałem samego Jezusa. Dzisiejsza deklaracja: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem” znajdzie swoje potwierdzenie w wielkanocny poranek i stanie się źródłem nadziei dla kolejnych pokoleń chrześcijan. Pozostaje jednak wyraźna trudność, z którą każdy musi się zmierzyć osobiście. Polega ona na tym, że jest tylko Jeden, który powstał z martwych i tylko On, Jezus Chrystus, wskrzesza do życia wiecznego. Oczekuje On od nas przyjęcia postawy zaufania, złożenia w Nim całej swej nadziei w sposób niepodzielny. Wobec konieczności takiej decyzji możemy znaleźć się w kryzysie, ale jedynie wybór Jezusa daje wolność od lęku o własne życie i uzdalnia do przeżywania życia w całej pełni.

Czytania: Jr 11,18-20; Ps 7; J 7,40-53

 Na początku dzisiejszej Ewangelii jesteśmy świadkami żywej dyskusji, podczas której padają co chwila prawdziwe i ważne stwierdzenia. Tłum, nie mając tego na celu, w kilku krzykliwych zdaniach wykłada naukę o Jezusie. Stwierdza, że jest prorokiem, Mesjaszem, że pochodzi z rodu Dawida, a nawet, że urodził się w Betlejem. Jednak przerzucanie się „prawdami teologicznymi” nie wzbudza wśród tłumu, a także kapłanów i faryzeuszów, wiary w Jezusa Chrystusa.
Są jeszcze inni, początkowo niezauważeni, bohaterowie tej Ewangelii. Wobec podburzonego tłumu, który chce pojmać Jezusa, pozostają w kontraście cisi strażnicy. W jednym zdaniu wypowiadają wyznanie wiary w Boga żywego, który jest Człowiekiem i do nich przemawia. Oni wyrażają prostą wiarę w Osobę Jezusa Chrystusa. Jednak Ewangelista Jan nie chce powiedzieć przez to, że wiara ma się opierać tylko na moim osobistym odczuciu. Stawia kolejnego bohatera, którym jest Nikodem. Przedstawia on jakby „intelektualną” stronę wiary. Odpierając zarzuty „prawne” faryzeuszów, demaskuje ich hipokryzję w spełnianiu Prawa.
Dzisiejszy fragment zachęca nas do zadbania o dwa podstawowe aspekty naszej wiary. Mamy spotkać osobiście Jezusa i jednocześnie dbać o wyznawane prawdy wiary, które również prowadzą nas do Boga.

Czytania: Mdr 2,1a.12-22; Ps 34; J 7,1-2.10.25-30

„Czyż to nie jest Ten, którego usiłują zabić”?
Jezus staje się osobą niewygodną, prowokującą do głębszego spojrzenia na życie. Najlepiej więc Go usunąć, zabić by zapanował święty spokój. Żydzi wcale z tym zamiarem się nie kryją. Żydzi snują wątpliwości, intrygi, spekulacje. To ten, którego usiłują zabić, dlaczego więc jawnie przemawia? Jezus postrzegany jest jako zagrożenie. Wyzwala lęk, złość, agresję, nienawiść i jedno pragnienie by pozbawić go życia.
Dzisiaj ludzie podobnie reagują; jedni tylko wątpią, inni nienawidzą, ale ci, co Jezusa poznali – wierzą.

Czytania: 2Sm 7,4-5a.12-14a.16; Ps 89; Rz 4,13.16-18; Mt 1,16.18-21

Chciał prowadzić zwyczajne życie, jak inni w Nazarecie.
Z marzeń i modlitwy wybrał Maryję, by z Nią budować swój dom, swoją przyszłość.
Inaczej chciał Bóg, On też Ją wybrał.
Stanął więc Józef przed mocą Bożą, z którą próbuje się zmagać.
Trzeba Go uspokoić „nie bój się Józefie” –
i zaufał, choć poddaje się powoli.
Musiał przebudować marzenia, musiał czuwać dzień i noc,
Musiał wypełniać rozkazy: „weź Maryję…weź Dziecię i Matkę i uciekaj”.
Już tylko Oni się liczą, tylko Oni liczą na niego.
Nie ma już własnego życia,
tylko troska i posłuszeństwo Bogu,
tylko milczenie i słuchanie Boga,
tylko praca i służba Bogu,
tylko pokora i wypełnianie woli Boga.
Józef z Nazaretu, zwykły człowiek, któremu Bóg „pomieszał plany”
Znalazł swoje miejsce w Bożym planie zbawienia.

Czytania: Iz 49,8-15; Ps 145; J 5,17-30

Żydzi prześladowali Jezusa, ponieważ mówił, że jest równy Bogu. Zostaje oskarżony o bluźnierstwo z powodu przypisywanego sobie prawa przebaczania grzechów, które należy się jedynie Bogu. Odpuszczanie grzechów jest niczym innym, jak udzielaniem życia, a to może czynić jedynie Bóg. Jezus mówi, że czyni jedynie to, co usłyszał od Ojca. On czyni wyłącznie to, co się Ojcu podoba.
„Syn nie może zrobić nic sam z siebie”. Jako człowiek byłby zdolny do nieposłuszeństwa Bogu i forsowania własnej woli, przeciwnej woli Bożej. Będąc Bogiem, Jezus „nauczył się posłuszeństwa” i całkowicie podporządkował się woli Ojca przez moc Ducha Świętego, który jest w Nim. Jezus nie jest kimś gorszym od Ojca. Doskonałe poddanie się i posłuszeństwo jest znakiem Jego Boskiej doskonałości, a pielęgnowani woli innej niż wola Boża byłoby przejawem niższości względem Boga.

Loading...